El. MŚ 2018. Polska - Dania. Jak Kamil Grosicki stanął na obie nogi w kadrze. Nazywają go: Kazimierz Greń, bo jest niezrównany w zdobywaniu biletów na mecze

To on mecz Polska-Dania podłączył do prądu, on wyszukał najsłabsze punkty Duńczyków w pierwszej połowie, wypracował dwa pierwsze gole. Bez Kamila Grosickiego polska kadra jest po prostu niepełna. Kto by przypuszczał kilka lat temu, że można będzie to napisać?

To był jego trzeci z rzędu mecz w kadrze z asystą. Zebrała się całkiem ładna kolekcja: asysta przy golu Kuby Błaszczykowskiego w 1/8 finału Euro 2016 ze Szwajcarią, asysta przy golu Roberta Lewandowskiego w ćwierćfinale z Portugalią, asysta przy golu Lewandowskiego z Danią i podanie do Arkadiusza Milika, po którym był faul i rzut karny dla Polaków. - Teraz jeszcze tylko bramkę dołożyć z Armenią i gotowe - mówił Grosicki po meczu z Duńczykami.

"Nie było kolorowo. Ale się zebrałem"

To był jego powrót do drużyny. Z Kazachstanem na rozpoczęcie eliminacji nie mógł zagrać. Miał kontuzję, do tego doszły komplikacje przy transferze z Rennes do Burnley. Trudny czas. Ale na zgrupowanie przed meczami z Danią i Armenią Grosicki przyjechał już w pełni sił, odprężony, pogodzony z tym, że pozostał piłkarzem Rennes co najmniej na następne pół roku. - Przez całe okienko transferowe byłem rozgorączkowany, bo bardzo mi zależało na zmianie. A potem nie było kolorowo. Ale zebrałem się szybko i wróciłem do formy - mówi. W klubie do tej pory rozegrał w nowym sezonie tylko 300 minut, czyli mniej niż z Polską w Euro 2016. - To mój piąty czy szósty mecz, a niektórzy koledzy z kadry zagrali już po kilkanaście. Ale odjechałem z Rennes po ostatniej kolejce jako piłkarz pierwszego składu i wrócę by, mam nadzieję, znów być podstawowym piłkarzem - zapowiada.

"Gram z najlepszym napastnikiem na świecie. Wystarczy że ucieknę rywalowi i podam"

W pierwszej połowie z Danią zagrał koncertowo. Tak dobrze, że kibice zaczęli robić wrzawę za każdym razem, gdy piłka leciała pod jego nogi. Jak w pierwszej połowie ze Szwajcarią w Euro, to Grosicki przesądzał o powodzeniu polskich ataków, bo do szybkości i nieprzewidywalności potrafił dołożyć dokładne podanie. Nieważne - wewnętrzną (przy golu Lewandowskiego) czy zewnętrzną (dogranie do Milika) częścią stopy. - Wiadomo, że ja nie będę robił trików jak Neymar, muszę wyprzedzić rywala i jak najlepiej podać - mówił. - Mam w drużynie najlepszego napastnika świata. On czuje gdzie spadnie piłka, mnie wystarczy uciec przy linii bocznej i dograć. Dla mnie to, że po moich podaniach strzela gole ktoś taki jak Robert Lewandowski, jest bardzo budujące - mówi. Jest jednym z nielicznych piłkarzy kadry, który zna się z Lewandowskim jeszcze z czasów powołań do reprezentacji w młodszych kategoriach wiekowych. Bo Robert dostawał takie powołania bardzo rzadko, i raczej na konsultacje, a nie mecze. W ówczesnych kadrach U-18 i U-19 to Grosicki był wielkim talentem, a Lewandowski wtedy nie wyróżniał się jeszcze na tyle, by dostawać prawdziwe szanse. Ale ich drogi się na jakiś czas wówczas skrzyżowały, nawet poznali się wtedy bliżej, ale potem znajomość się urwała na dłużej.

Żołnierz Adama Nawałki

Historia Lewandowskiego jest o tym, jak systematyczną pracą dojść na szczyt. A Grosickiego - o tym jak wielki talent ratuje z tarapatów. Tyle było zakrętów w jego karierze, ale zawsze był ktoś, kto mu podał rękę. I teraz się za to losowi odwdzięcza. Dorósł do tego, by wziąć odpowiedzialność. Adam Nawałka dostrzegł to, przejmując reprezentację. I Grosicki stał się jednym z jego najwierniejszych żołnierzy. Piłkarzem, o którym żartują w kadrze, że gra w klubie tylko po to, żeby podtrzymywać formę na mecze reprezentacji. Każdy mecz w biało-czerwonym stroju to dla niego święto. Jeden z przyjaciół ze Szczecina mówi o nim w żartach: Kazimierz Greń, bo nie ma takiej liczby biletów na reprezentacyjne spotkania, której by nie potrafił zdobyć dla swoich znajomych.

Nogi ciężarowca

Do pełnej satysfakcji zabrakło Grosickiemu w meczu z Danią tylko gola. - Miałem sytuację po zagraniu Łukasza Piszczka, ale czegoś zabrakło - rozpamiętywał. Asysty go cieszą. Ale gole to jednak inna radość. Zebrał ich dotychczas w reprezentacji osiem. Wszystkie za kadencji Adama Nawałki, choć w kadrze debiutował już w 2008. Ale dopiero za Nawałki stanął w kadrze na obu nogach. Dojrzał życiowo, piłkarsko - coraz rzadziej się zdarza, że po sprincie z piłką brakuje mu pomysłu, co dalej - ale dokonała się w nim jeszcze jedna przemiana, ta o której się najczęściej zapomina, choć jest widoczna gołym okiem: bardzo wzmocnił się fizycznie, ma mięśnie ud jak ciężarowiec. I pod względem dbałości o sylwetkę też bardzo pasuje do kadry Nawałki (Arkadiusz Milik po przeprowadzce do Neapolu, do nowego domu sprowadził siłownię ze specjalistycznymi sprzętami wartymi 150 tysięcy złotych). - U mnie to się zaczęło, gdy w 2014 przeszedłem do ligi francuskiej. Zobaczyłem wtedy, jak pracują nad ciałem moi koledzy z drużyny. Klub nam tu niczego nie narzuca, każdy sam o to dba. I ja też postanowiłem się o to zatroszczyć - mówi Grosicki.

Wreszcie widać go w statystykach

Debiutował u Leo Beenhakkera, u Franciszka Smudy dostawał szanse, ale na zasadzie: "chcieliście Grosickiego, to go macie". Od Waldemara Fornalika dostawał poważniejsze zadania, ale bez przełomu - bo to nie były w kadrze czasy przełomów. Szansę u Adama Nawałki dostał późno, ale wykorzystał ją od razu, od pierwszego meczu eliminacji Euro 2016. I wyrósł na jednego z najważniejszych piłkarzy reprezentacji. - Wreszcie przyszły dobre statystyki, bo z tym był problem - mówi, nawiązując do tych czasów, gdy już grał dobrze, ale nie zapisywał się w pamięci asystami ani bramkami. Grosicki jest też nieoceniony jako dobry duch kadry. To on w meczu z Gibraltarem w poprzednich eliminacjach namówił Roberta Lewandowskiego, by karnego strzelał nie kapitan, ale wracający do ważnych ról w kadrze Kuba Błaszczykowski.

Na razie z kluczowych piłkarzy kadry to Grosicki ma najmniej imponującą karierę klubową. Ale wierzy, że jeszcze ostatniego słowa pod tym względem nie powiedział. - Jeśli będę dalej grał tak jak z Danią - mówił pod szatnią - to problem mojej przyszłości klubowej sam się rozwiąże.

Robert Lewandowski komentuje mecz i swojego hat-tricka

Dramat Milika. Poważna kontuzja i kilka miesięcy przerwy

Glik ujawnił: mam zerwane więzadła. I skomentował samobója

Polacy wygrali, ale nie są liderami. Ależ wyrównana grupa! [SYTUACJA W GRUPIE]

Selekcjoner rywali: Różnicę między Polską a Danią stanowił...

Przyznaliśmy dwie szóstki! Ale jest też jedynka i dwójka [OCENY]

Polacy ciągle popełniają te same błędy. Niespodziewani bohaterzy [WNIOSKI]

Adam Nawałka komentuje mecz

Lewandowski u Nawałki lepszy niż Ronaldo i Messi w swoich reprezentacjach!

Reprezentacja się rozwija pod każdym względem. Idealne zmiany Nawałki!

Gol Lewandowskiego prawie identyczny jak słynne trafienie Laty [WIDEO]

Zobacz wideo

Jaglana nagroda dla Lewandowskiego, Hajto podaje skład [MEMY PO POLSKA - DANIA]

źródło: Okazje.info

Więcej o: