El. MŚ 2018. Polska - Dania. Reprezentacja rozwojowa

Ile aspektów dotyczących reprezentacji po Euro 2016 pozostało takich samych, tyle również się zmienia - na korzyść drużyny Adama Nawałki. Pomimo nerwów w końcówce zwycięskiego meczu z Danią (3:2) można śmiało powiedzieć, że kadra się rozwija. Od zaplecza i kibiców, do tego, co oglądaliśmy na boisku.

Dzięki za nerwy, dzięki za zwycięstwo. Może powinniśmy narzekać na to, jak ta reprezentacja traci głowę przy prowadzeniu, które zdecydowanie nie może marnować. Zwłaszcza, że wypracowanie dwóch goli w Kazachstanie i trzech z Danią kosztowało sporo sił, ale też fajnych akcji i zagrań. Pierwsza połowa, a nawet ten okres do trzeciego trafienia Roberta Lewandowskiego to jeden długi okres gry Polaków na bardzo wysokim poziomie. Ale biało-czerwoni też doskonale już wiedzą, jak łatwo i szybko bramki rywali zacierają te dobre wrażenia.

Po Euro 2016 drużyna Adama Nawałki w dużym skrócie mogła obrać jeden z dwóch kierunków: albo podświadomie uznać, że ćwierćfinał ME to świetny wynik i już swoje wszyscy zrobili, albo dążyć do rozwoju i starając się dorównać lub poprawić wynik na kolejnych turniejach. Po zawalonym remisie w Kazachstanie (2:2) można było mieć wątpliwości, podobnie po stylu w jakim Polacy sami sprowokowali sobie nerwy w sobotnim meczu z Danią. Ale zbyt wiele jest sygnałów, że trwa proces rozwoju, nie stagnacji tej drużyny.

Enzuzjam kibiców

Niemal po roku reprezentacja Polski wróciła do domu i ten przekaz starali się podkreślić wszyscy jej bliscy: Zbigniew Boniek, Adam Nawałka, piłkarze. Ale też dało się odczuć, że od meczu towarzyskiego z Islandią (4:2) z listopada 2015 coś się zmieniło wokół tej kadry. Na Narodowym okrzyki wspierające gospodarzy zaczęły się już w trakcie rozgrzewki, ogłuszająco zrobiło się przy pierwszym gwizdku, a potem momentów ciszy - wcześniej charakterystycznych dla meczów biało-czerwonych - było mało. Dobrze, nie był to doping zorganizowany, bo przyzwyczailiśmy się, że na kadrę chodzi inna - grzeczniejsza, siedząca, spontaniczna - publiczność niż na mecze ligowe, ale po wielu narzekaniach warto i to docenić. Oni także swój entuzjazm rozwijają.

Fajnie było oglądać ten powrót do domu, bo sam mecz dostarczył emocji, których chyba wszyscy się spodziewali przy takim rywalu. Chociaż ta reprezentacja się zmienia, to wiele rzeczy pozostaje takich samych: od banalnych, jak luz i żarty Grzegorza Krychowiaka na przedmeczowej konferencji, asystent Bogdan Zając skrupulatnie przygotowujący pole do rozgrzewki, ale też ważniejszych, jak nieoczekiwani bohaterowie (Thiago Cionek), Kamil Grosicki wyrastający ponad siebie w kadrze, grający w innej klasie Lewandowski.

W Astanie nie było przypadku

Im więcej takich drobnostek pozostanie takich samych, tym łatwiej drużynie przyjdzie pracować nad rozwojem. Przeciwko Danii zobaczyliśmy, że w Astanie nie było przypadku w tym, że Krychowiak zostawiał więcej miejsca Piotrowi Zielińskiemu, by jego partner ze środka pomocy odpowiadał za rozegranie. Ale piłkarz PSG nie musiał już tak często ustawiać młodszego kolegi, bo ten zdecydowanie poprawił grę defensywną. Pod względem organizowania się po stracie, agresywności w grze i zdobywaniu drugich piłek Zieliński imponował jak w żadnym z poprzednich 17 występów w kadrze.

Nawałka też wyciąga wnioski. Zarzucano mu, że niechętnie reaguje zmianami, ale w sobotę rozegrał je idealnie, nawet jeśli kontuzja Arkadiusza Milika nie była do przewidzenia. Karol Linetty odegrał podobną rolę do tej w meczu z Irlandią na koniec eliminacji Euro 2016 - podwieszony pod napastnika, w ataku z zadaniami robienia miejsca Lewandowskiemu - i odpowiednio wspierał środek pola z którego Duńczycy nie stworzyli żadnej dogodnej sytuacji. Christian Eriksen, którego kadrowicze wyróżniali jako największe zagrożenie nie zaistniał. Maciej Rybus zmienił Grosickiego w momencie, gdy selekcjoner uznał, że z lewej strony Polacy pozwalają na zbyt wiele dośrodkowań. I te wraz z jego wejściem się skończyły.

Rozwój trwa

To nie jest koniec tego procesu rozwoju, ale pamiętajmy, że ta drużyna rosła także w poprzednich eliminacjach. A takie mecze jak z Danią nauczyła się wygrywać dopiero na finiszu, wcześniej przechodząc swoją gehennę remisami ze Szkocją (dwukrotnie) i Irlandią (1:1 w Dublinie). Jednak tak, jak zarzucaliśmy kadrze, że na Euro nie potrafiła dodawać goli po pierwszym trafieniu, tak teraz widać, że ciągnie zespół do przodu nawet w sytuacjach ryzykownych, jak te ostatnie dziesięć minut w sobotę. Nawet ostatnia z trzech zmian Nawałki była ofensywna.

- Mieliśmy przygotowany plan gry wysokim pressingiem, jak i inne założenia, które umożliwiłyby nam kontrolowanie gry oraz przejście do szybkiego ataku. W pierwszej połowie graliśmy bardzo konsekwentnie, co miało przełożenie na wynik. W przerwie była duża mobilizacja, pamiętając, co było w poprzednich meczach, gdy pomimo prowadzenia traciliśmy bramki i nie wygrywaliśmy. Pierwszym podstawowym założeniem było grać konsekwentnie i strzelić kolejnego gola. Trzecia bramka była tego efektem - tłumaczył po meczu Adam Nawałka. Z jego strony to też dobrze, że pewne rzeczy się nie zmieniają: kilka planów na mecz, taktyka dopasowana do strategii, uniwersalność i elastyczność drużyny. Selekcjoner stworzył i pielęgnuje środowisko, które pozwala drużynie się rozwijać.

Adam Nawałka komentuje mecz. Mówi też o kontuzji Milika

Polacy wygrali, ale nie są liderami. Ależ wyrównana grupa! [SYTUACJA W GRUPIE]

Selekcjoner rywali: Różnicą między Polską a Danią był...

Przyznaliśmy dwie szóstki! Ale jest też jedynka i dwójka [OCENY]

Polacy ciągle popełniają te same błędy. Niespodziewani bohaterzy [WNIOSKI]

Lewandowski u Nawałki lepszy niż Ronaldo i Messi w swoich reprezentacjach!

Arkadiusz Milik kontuzjowany

Zwycięski dreszczowiec! Hat-trick Lewandowskiego, znakomity Grosicki

Gol Lewandowskiego prawie identyczny jak słynne trafienie Laty [WIDEO]

Mnóstwo pozytywnych drobiazgów po meczu z Danią. Polacy wygrali pomimo...

Zobacz wideo

Jaglana nagroda dla Lewandowskiego, Hajto podaje skład [MEMY PO POLSKA - DANIA]

źródło: Okazje.info

Więcej o: