El. MŚ 2018. Polska - Dania. Jak zmienia Nawałka

Ostatnio rezerwowych wprowadza rzadko. Ale to nie dowód na to, że nie potrafi reagować na wydarzenia boiskowe, tylko na ograniczenia reprezentacji. W sobotę Polska gra z Danią. Początek meczu o 20:45, relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl Live.

Długą drogę przeszedł przez trzy lata pracy z kadrą Adam Nawałka. Jeszcze w eliminacjach Euro 2016 uchodził za trenera wzorowo przeprowadzającego zmiany, potrafiącego wybrać rezerwowego, który natchnie zespół. Chwile największego triumfu przeżywał po zwycięstwie z Niemcami, gdy gola na 2:0 strzelił wprowadzony kwadrans przed końcem Sebastian Mila.

Przed meczami z Danią (sobota) i Armenią (wtorek) Nawałka ma już opinię trenera, który niechętnie sięga po rezerwowych. W 1/8 finału Euro 2016 ze Szwajcarią czekał z korektami do dogrywki, w ćwierćfinale z Portugalią pierwszej dokonał dopiero w 82. minucie. Miesiąc temu w Kazachstanie wpuścił tylko Karola Linettego, i to tylko na ostatnie siedem minut, choć reprezentacja niespodziewanie remisowała i starała się strzelić zwycięskiego gola.

Tak to wygląda na pierwszy rzut oka, jeśli zajrzymy głębiej, okaże się, że selekcjoner do wprowadzania rezerwowych podchodził zawsze tak samo.

Zmiany, podobnie jak pierwsza jedenastka, przygotowywane są wcześniej, stanowią część planu na mecz. Sztab na podstawie obserwacji piłkarzy w klubach oraz badań na zgrupowaniach wybiera zawodników, którzy w zależności od sytuacji mogą pomóc zespołowi. - W szatni selekcjoner rozmawia indywidualnie z piłkarzami jedenastki i rezerwowymi. Ostatnim tłumaczy, czego będzie oczekiwał, gdyby ich wpuścił. Po kwadransie meczu zaczynają się rozgrzewać. Że wejdę w końcówce z Niemcami, by pokazać mądrość i utrzymać piłkę, usłyszałem tuż przed wyjściem na rozgrzewkę. Trener zawołał mnie i mówił: "Sebastian, wejdziesz na pozycję dziesięć, sześć lub osiem" - wspominał Mila.

W meczach o punkty zasad jest kilka: piłkarz musi wiedzieć, jak gra drużyna (żółtodzioby szanse mają minimalne), dać przynajmniej tyle, ile zawodnik, którego zastępuje. I tu pojawiają się ograniczenia. O ile bowiem różnica między zawodnikami specjalizującymi się w destrukcji jest nieduża, o tyle wśród piłkarzy ofensywnych - ogromna. O miejsce w środku pola obok Grzegorza Krychowiaka rywalizują Krzysztof Mączyński, Tomasz Jodłowiec, Karol Linetty i Piotr Zieliński, o wyborze decyduje aktualna forma oraz rywal. Arkadiusz Milik i Robert Lewandowski tak naprawdę nie mają zmienników, pozostali napastnicy występują w zdecydowanie słabszych klubach i ligach, nie są tak obyci ani w reprezentacji, ani w pucharach.

Na skrzydłach selekcjoner też wybór ma niewielki. Gdyby miesiąc temu zdrowi byli Sławomir Peszko i Kamil Grosicki, zmieniliby w Kazachstanie Jakuba Błaszczykowskiego i Bartosza Kapustkę. Ale skoro leczyli kontuzje, selekcjoner uznał, że jedynym gotowym wspomóc zespół w atakach jest Linetty.

Wprowadzenie Łukasza Teodorczyka nie wchodziło w grę. 25-letni napastnik świetnie zaczął sezon w Anderlechcie, do dziś w 13 meczach strzelił osiem goli i miał dwie asysty. Bramki w lidze belgijskiej ważą jednak mniej niż te w Bundeslidze i Serie A. Poza tym Teodorczyk nigdy niczego w reprezentacji nie pokazał (w marcu kwadrans bezbarwnie biegał w sparingu z Serbią), na zgrupowaniu wyglądał bardzo przeciętnie, nie radził sobie na sztucznej murawie w Astanie. Miał nawet problemy z koordynacją i przyjęciem piłki. Wstawienie takiego zawodnika byłoby liczeniem na szczęście. I mogło się oczywiście udać. Ale Nawałka, obsesyjnie starający się ograniczać rolę przypadku, musiałby postąpić wbrew własnym zasadom. Na chaos ta drużyna nie grała nigdy i dopóki selekcjonerem będzie Nawałka, nie zagra.

Zobacz wideo

Najpiękniejsze cheerleaderki ligi NFL pozują do kalendarza [DUŻE ZDJĘCIA]

Zobacz wideo
Więcej o: