RPA 2010. Kim jest Robert Green, angielski bramkarz nr 6?

Bramkarz Robert Green od dziewięciu lat broni w przeciętnych angielskich klubach, do reprezentacji przebijał się długo i kiedyś napisał sobie nawet na rękawicach, że jest angielskim bramkarzem nr 6. W 2008 roku uczestniczył w charytatywnym wejściu na najwyższy szczyt Afryki Kilimandżaro, w sobotę sięgnął sportowego dna.

Obronił trzy strzały - sprawdź szczegółowe statystki Greena! ?

Mecz z USA ułożył się po myśli Anglików - szybko strzelili gola i przeważali. W 43. minucie stracili jednak bramkę po fatalnym błędzie Greena, który był dobrze ustawiony przy strzale Clinta Dempsey'a, ale wypuścił piłkę z rąk. Ta wtoczyła się do siatki. Mecz zakończył się rozczarowującym dla Anglii remisem 1:1.

- To moja pomyłka. Widziałem zbliżającą się piłkę, myślałem, że już ją zatrzymałem, ale się pomyliłem - mówił po meczu Green, który w szatni przeprosił kolegów z reprezentacji.

Lepszych nie ma

Skąd wziął się w angielskiej bramce Green, którego osiągnięć nie sposób wymienić, jeśli nie jest się kibicem zaangażowanym w angielską piłkę? Z West Ham, jednego z najsłabszych klubów ostatniego sezonu Premier League.

Trener Fabio Capello nie miał w kim wybierać - najlepsze w lidze Chelsea, Manchester i Arsenal nie mają angielskiego bramkarza w szerokiej kadrze, w pięciu kolejnych klubach podstawowi golkiperzy też nie są Anglikami. W kadrze reprezentacji Anglii są jeszcze mało doświadczony 23-letni Joe Hart i 40-letni David James ze swoją historią wpadek, a ostatnio - urazów.

Capello w dniu meczu z USA zdecydował się postawić na Greena - 30-letniego piłkarza, którego dotychczasowa kariera była mało spektakularna. Wychowanek Norwich City zaczął bronić w pierwszym składzie w 2001 roku - w pierwszym sezonie w I lidze był bohaterem play-off, świetnie bronił w meczu z Birmingham City, ale jego zespół przegrał po karnych.

W kolejnych sezonach Green nie zawodził, kibice Norwich widzieli go w gronie najlepszych zawodników drużyny. W 2004 roku Norwich z pomocą Greena awansowało do Premier League.

Green miał dobry sezon - puścił tylko 39 goli w 46 meczach - i choć Norwich z ekstraklasy spadło, to jednak 25-letni bramkarz dostał pierwsze powołanie do reprezentacji Anglii. Miał jechać - jako rezerwowy - na mundial do Niemiec w 2006 roku, ale doznał kontuzji podczas wybijania piłki w meczu angielskiej kadry B.

Bramkarz nr 6

Kontuzja i słabszy sezon w lidze Championship zatrzymały nieco rozwój Greena, ale w sierpniu 2006 roku West Ham United zapłacił za niego 2 mln funtów.

W sezonie 2007/08 Green zasłynął obroną trzech kolejnych rzutów karnych w meczach z Reading, Portsmouth i Tottenhamem. Kibice West Ham wybrali go najlepszym zawodnikiem sezonu, a zespół zajął bardzo dobre 10. miejsce w Premier League. W kolejnych rozgrywkach West Ham był dziewiąty, ale w minionym sezonie zajął ostatnie bezpieczne miejsce.

W 2008 roku, po tym jak Fabio Capello nie powołał Greena do szerokiej kadry, bramkarz West Ham wystąpił w meczu ligowym w rękawicach z napisem "Angielski bramkarz nr 6". Autoironia została odnotowana przez media, a zdystansowany Green mówił o tym, jak ważna jest umiejętność śmiania się z samego siebie.

W 2009 roku został pierwszym angielskim bramkarzem w historii, który wyleciał z boiska z czerwoną kartką - Green ukarany został za faul na Artemie Milewskim w przedostatnim meczu eliminacji do mistrzostw świata. Anglia przegrała 0:1.

Upadek ze szczytu

Dwa lata temu Green wspiął się na Kilimandżaro, pomagając udziałem w charytatywnej wyprawie w zbiórce pieniędzy dla organizacji AMREF, która zajmuje się opieką medyczną w Afryce. - To było natrudniejsze wyzwanie mojego życia, ale wszedłem na szczyt! - mówił Green.

Teraz najtrudniejszym wyzwaniem będzie dla niego odbudowanie się po błędzie w meczu z USA. - Gdybym był młodszy, taka sytuacja mogłaby mieć na mnie bardzo zły wpływ, ale wiem, że wszystko, co mogłem zrobić, to odwrócić się, wyjąć piłkę z siatki i grać dalej - mówi angielski bramkarz.

- Muszę się mocno trzymać i patrzeć w przyszłość. Nie mam zamiaru popełniać podobnych błędów w kolejnych meczach - jeśli oczywiście zostanę wygrany do składu. Takie pomyłki często mi się nie zdarzają - dodał Green.

Zdarzają się za to bramkarzom reprezentacji Anglii. Solidny, mało błyskotliwy Green, świetnie wprowadził się do grupy niesławnych golkiperów (David Seaman, Paul Robinson, Scott Carson), którzy popełniali fatalne błędy na ostatnich wielkich turniejach.

Kto zagra w bramce Anglii w kolejnym meczu grupowym z Algierią? Tego jeszcze nie wiadomo.

Angielska prasa po remisie - Powrócił koszmar