"Argentyńczycy wygrali 3:2 po niesamowicie emocjonującym meczu z Egiptem. Można było mieć nadzieję, że w kolejnym wieczornym spotkaniu będzie podobnie. Niestety, mecz Szwajcarów z Kolumbią zawiódł. Przez 90 minut nie działo się dosłownie nic. Dogrywka była już trochę lepsza, ale wciąż nie zobaczyliśmy żadnej bramki. A to oznaczało karne! W nich lepsi byli Szwajcarzy" - pisał Bartosz Naus ze Sport.pl. Po spotkaniu mówi się nie tylko o wyniku, ale również o fatalnej passie, jaką utrzymał w środową noc Manuel Akanji.
- Dlaczego? Dlaczego on został wyznaczony? Można się zastanawiać. Dlaczego on podszedł? Czy nie było innych? - głośno pytał jeden z komentatorów TVP, widząc koszmarne pudło szwajcarskiego stopera. Akanji podszedł w trzeciej serii "11" do piłki, wziął krótki rozbieg i uderzył w futbolówkę, ale ta poszybowała daleko ponad bramką. Momentalnie złapał się za głowę i runął na murawę. Był to bowiem jego trzeci niewykorzystany rzut karny w wielkim turnieju. Tym razem nie zadecydował o odpadnięciu Szwajcarii, ale w 2024 roku, w ćwierćfinale ME przeciwko Anglii, czy w 2021 roku, w ćwierćfinale z Hiszpanią, pomyłka kosztowała drużynę awans.
- W ostatniej chwili zmieniłem zdanie - ujawnił Akanji w sprawie pudła w meczu z Kolumbią. Tylko on nie trafił dla europejskiej kadry. - Pamiętałem, że bramkarz już dwa razy rzucił się w lewo. A potem jeszcze się trochę poślizgnąłem i piłka przeleciała cztery metry nad bramką - mówił, cytowany przez "Kickera". Teraz przed Szwajcarią mecz z Argentyną, ale jedno jest pewne - jeśli dojdzie do kolejnej serii "11", to Akanji nie weźmie już w niej udziału. Ba, nie weźmie udziału w żadnej kolejnej. Zadeklarował to sam zainteresowany. - Powiedziałem naszemu selekcjonerowi, że to był ostatni rzut karny, jaki kiedykolwiek wykonałem. To była katastrofa - stwierdził wprost.
Zobacz też: "Brak słów". Boniek wprost o tym, co się stało w meczu Argentyna - Egipt.
Kto awansuje do półfinału MŚ 2026? Choć Argentyna będzie wielkim faworytem, to Szwajcarów absolutnie skreślać nie można. Są w stanie sprawić sensację. Tym bardziej że aktualnym mistrzom świata również zdarzają się gorsze chwile, także popełniają błędy i mogą zostać za nie surowo ukarani, co pokazał m.in. ostatni mecz z Egiptem. Do 79. minuty afrykański zespół prowadził aż 2:0, by ostatecznie jeszcze przed dogrywką odpaść z turnieju.