Kontrowersje przed meczem 1/8 finału pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Belgią miały miejsce jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Folarin Balogun, ukarany czerwoną kartką w meczu 1/16 przeciwko Bośni i Hercegowinie po interwencji prezydenta USA Donalda Trumpa skierowanej do FIFA otrzymał zgodę na występ w meczu przeciwko "Czerwonym Diabłom". Stało się tak w związku z anulowaniem "czerwieni", a w zamian za to zamianą jej na roczny okres zawieszenia.
Sytuacja bez precedensu w dziejach piłki nożnej stała się faktem, Choć koniec końców nie przyniosła podopiecznym Mauricio Pochettino żadnej korzyści, gdyż polegli oni w starciu z piłkarzami Rudiego Garcii 1:4, żegnając się z turniejem.
Obawy o to, iż takie postępowanie Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej może otworzyć furtkę innym drużynom, które mogą chcieć starać się odwracać decyzję arbitrów po ostatnim gwizdku okazują się w pełni zrozumiałe. Według doniesień "The Sun" reprezentacja Anglii, która w 54. minucie spotkania z Meksykiem straciła prawego obrońcę Jarella Quansaha rozważa podobne kroki, jak USA.
W tym przypadku należy jednak wspomnieć, iż "Synowie Albionu" nie mogą liczyć na tak potężne wsparcie, jakie otrzymali Amerykanie od swojego prezydenta.
"The Sun" dodaje także, iż oficjalnie żadne kroki nie zostały jeszcze podjęte przez angielską federację przed sobotnim starciem z Norwegią. Niemniej jednak wszystko może ulec zmianie niemalże w każdej chwili.
Ćwierćfinałowy pojedynek podopiecznych Thomasa Tuchela z Erlingiem Haalandem i spółką odbędzie się w sobotę, 11 lipca o godzinie 23:00 czasu polskiego.