Sport.pl+

Messi przeszedł do historii w najgorszy możliwy sposób. To i tak dowód jego wielkości

Leo Messi
Fot. REUTERS/Carlos Barria

W dramatycznym meczu z Egiptem o ćwierćfinał mundialu Leo Messi został pierwszym piłkarzem w historii, który zmarnował dwa rzuty karne na jednych mistrzostwach świata. Nawet negatywne rekordy świadczą jednak o wielkości Argentyńczyka.

Najpierw były łzy przy opadających emocjach, a potem koledzy z kadry wzięli Messiego na ramiona i podrzucali z radości. Takie obrazki zobaczyliśmy w Atlancie, gdy sędzia zakończył mecz, w którym Argentyna przegrywała z Egiptem 0:2 do 79. min. To dowód, że aktualni mistrzowie świata czują się niezniszczalni dzięki swojej 39-letniej legendzie. Jakby sama obecność Messi sprawiała, że opatrzność czuwa nad ich drużyną. W dramatycznej końcówce wbili trzy gole Egiptowi i przetrwali w mistrzostwach.

Trio argentyńskich gigantów

Wiara w moc jednostki jest w piłce argentyńskiej powszechna. Na trybuny stadionu w Atlancie kibice Albicelestes przynieśli transparent z podobiznami trzech graczy, którzy dali ich krajowi tytuły mistrzowskie. Bohaterem mundialu w 1978 roku był Mario Kempes, osiem lat później w Meksyku Diego Maradona zdobył Puchar Świata niemal w pojedynkę. Messi jest tym trzecim i być może największym. Pobił wszystkie rekordy, nawet te... negatywne. Nikt na to jednak nie zwraca uwagi, dopóki Argentyna wygrywa.

W 79. min meczu z Egiptem Messi asystował przy golu Cristiana Romero. Cztery minuty później wyrównał na 2:2. Przez wiele minut musiał grać ze świadomością, że w 21. min, przy stanie 0:1, powinien zapewnić drużynie wyrównanie i komfort gry. Bardzo źle wykonał jednak jedenastkę, którą zatrzymał egipski bramkarz Mostafa Shobeir. To drugi karny zmarnowany przez Messiego w tym turnieju, pierwszego nie wykorzystał w spotkaniu grupowym z Austrią. Wtedy zdobył dwa gole, które dały Argentynie zwycięstwo 2:0. Z Egiptem zaprzepaszczoną jedenastkę "odpracował" bramką i asystą.

Kto chciałby pamiętać, że Messi został pierwszym graczem, który zmarnował dwa karne na jednym mundialu? W sumie ma cztery przestrzelone jedenastki w finałach mistrzostw świata. W 2018 roku w Rosji nie wykorzystał karnego w grupowym meczu z Islandią, cztery lata później w Katarze jego strzał z jedenastu metrów zatrzymał Wojciech Szczęsny (Argentyna ostatecznie wygrała z Polską 2:0).

W sumie więc z czterech niewykorzystanych karnych Argentyńczyka na mundialach tylko ten pierwszy miał negatywny skutek. Albicelestes zremisowali z Islandią 1:1, ale i tak potem wyszli z grupy.

Zobacz wideo

Ciekawie wygląda jednak procent wykorzystanych jedenastek w karierze Messiego w stosunku do tych zamienionych na gole w finałach mistrzostw świata. Podchodził do rzutów karnych aż 149 razy, z czego 116 wykorzystał. To daje mu 77,9 proc. skuteczności. Już osiem lat temu w jednym z wywiadów powiedział, że bardzo chciałby podwyższyć efektywność strzałów z jedenastu metrów, ale szalenie trudno to wytrenować. Bo poza umiejętnościami jest to także wojna psychologiczna między strzelcem i bramkarzem.

Dowód? Na mundialach Messi zamienił na gole tylko 50 proc wykonywanych karnych. Widać, jak stawka meczu wpływała na niego negatywnie. Dekadę temu w finale Copa America z Chile, Messi nie wykorzystał karnego w decydującej serii jedenastek. Argentyna przegrała, a jej kapitan wyszedł do dziennikarzy ze łzami w oczach i wydusił, że rezygnuje z gry w reprezentacji.

Skrajne emocje Messiego

To był bardzo trudny moment, bo przecież rok wcześniej Albicelestes przegrali finał Copa America z tym samym Chile, a dwa lata wcześniej finał mundialu w Brazylii z Niemcami – 0:1 po dogrywce. Messi umyślił więc sobie, że przynosi pecha drużynie, tak jak dziś wszyscy są przekonani, że chroni ją przed nieszczęściami. Myślenie magiczne? Bardzo rozpowszechnione, zwłaszcza w latynoskiej piłce.

Oczywiście pudła Messiego z jedenastu metrów na mundialach są jednak do pewnego stopnia zagadkowe, bo piłkarz tak doskonały nie powinien mylić się przy co drugim strzale. Jest mistrzem w wykonywaniu wolnych, gdzie skala trudności jest znacznie większa, ale presja mniejsza. Widać Lionel ma z nią jednak problem, choć długoletnia kariera zahartowała go jak stal.

Wyznał, że przestrzelony karny z Austriakami bardzo go zirytował. – Fatalnie przyłożyłem nogę do piłki – mówił. Jego złość szybko obróciła się jednak przeciw rywalom. Tak samo było w spotkaniu z Egiptem o ćwierćfinał mundialu. Argentyna człapie w tych mistrzostwach, a jednak pokonuje kolejne przeszkody. Tak jak Messi, który nie jest już tym "graczem z play station" sprzed dekady, a jednak rutyna i wyczucie kluczowych momentów meczu pozwalają mu wciąż je rozstrzygać.

3,5 roku, które minęły od mundialu w Katarze, nie pracowały na korzyść graczy Lionela Scaloniego. Karierę w kadrze zakończył Angel di Maria, a lider środka pola Rodrigo de Paul jest dziś cieniem pomocnika o żelaznych płucach. Wydaje się, że Argentyna nie będzie w stanie obronić tytułu, póki co jednak Messi trzyma ją na turnieju. Zdobył już 8 goli, co już jest jego rekordem w finałach mistrzostw świata. W poprzednich pięciu mundialach pokonał bramkarzy 13 razy.

Po meczu z Egiptem nie potrafił powstrzymać łez. Choć przed mistrzostwami mówił, że już wszystko w karierze osiągnął i to, co się zdarzy na boiskach USA, Kanady i Meksyku traktuje jako bonus. Bonus urósł do całkiem pokaźnych rozmiarów. Bez względu na aktualną formę, Argentyna wciąż jest w grze o obronę mistrzostwa. I za sprawą Messiego potrafi odwracać losy meczów w cztery minuty, jak w spotkaniu z Egiptem. To utrwala w zespole pewność siebie. Pewność budowaną od Copa America w 2021 roku. Od pięciu lat drużyna Scaloniego nie poniosła żadnej znaczącej porażki. Potykała się, była na granicy nieszczęścia, ale zawsze jednak wygrywała.

Jedno jest pewne: jeśli w kolejnym meczu Argentyna dostanie rzut karny, będzie go wykonywał Messi. O ile tylko będzie chciał.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...