Argentyńscy kibice nie posiadali się z radości, gdy po wyjściu "Albicelestes" z grupy na mistrzostwach świata zobaczyli drabinkę turniejową. W 1/16 finału jednak już dotarło do nich, że nie ma przeciwników, których można zlekceważyć - Republikę Zielonego Przylądka bowiem Lionel Messi i spółka pokonali dopiero po dogrywce wynikiem 3:2. Kolejnym rywalem Argentyńczyków byli Egipcjanie z Mohamedem Salahem na czele.
Podopiecznym Lionela Scaloniego oczywiście nie można było odmówić roli faworyta - ta była dla wszystkich oczywista. Niespodziewanie jednak Egipt już w 15. minucie wyszedł na prowadzenie za sprawą gola zdobytego głową przez Yassera Ibrahima. "Albicelestes" zaledwie sześć minut później stanęli przed szansą na wyrównanie, jednak drugiego rzutu karnego na tym mundialu nie wykorzystał Messi, bijąc tym samym dwa wstydliwe rekordy.
Doskonale między słupkami spisywał się Mostafa Shobeir, który zatrzymywał mistrzów świata przed zdobyciem bramki na 1:1. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, a w drugiej części spotkania to znów podopieczni Hossama Hassana wprawili w osłupienie miliony kibiców z całego globu. W 58. minucie reprezentacja Egiptu wyprowadziła fenomenalny atak, po którym do siatki trafił Mostafa Ziko, ale sędzia po wideoweryfikacji VAR podjął decyzję o anulowaniu gola. Wszystko z powodu faulu, od którego rozpoczęła się akcja bramkowa.
Co się odwlecze, to nie uciecze - tuż przed przerwą na nawodnienie Egipcjanie dopięli swego i po błyskawicznym kontrataku przeprowadzonym przez Salaha piłka ponownie trafiła pod nogi Ziko. Ten nie zastanawiał się ani chwili i oddał strzał bez przyjęcia, pokonując Emiliano Martineza - tym razem w sposób stuprocentowo legalny.
Argentyńczycy rzucili się w szaleńczą pogoń, która przyniosła bramkę na 1:2 zdobytą w 79. minucie przez Cristiana Romero. Piłkarz Tottenhamu świetnie wykończył dośrodkowanie Messiego i dał "Albicelestes" nadzieję na to, że uda się odwrócić losy tego spotkania. Kilka minut później było już 2:2 po piekielnie mocnym uderzeniu Messiego od poprzeczki - Argentyna zyskała drugie życie.
W doliczonym czasie gry "Albicelestes" wyszli z kontratakiem, po którym do siatki trafił Enzo Fernandez i dał Argentynie upragniony awans do ćwierćfinału mundialu. Nie da się jednak ukryć, że w trakcie tej rywalizacji wszyscy przeżyli przejażdżkę rollercoasterem.
Niesamowite zwroty akcji odzwierciedlają zresztą wpisy dziennikarzy i ekspertów na portalu X. Początkowo wszyscy wieścili już odpadnięcie mistrzów świata z turnieju. Słusznie zresztą zachwycali się nad grą Egiptu, który kontrował bezradnych do 79. minuty rywali.
- Egipt dziś jest dla Argentyny jak Rumunia w 1994 roku. 1/8 finału i mundial w USA. Wszystko się zgadza. Wybór nowego Hagiego jest niezwykle udany - napisał na portalu X Radosław Laudański, nawiązując do historycznego turnieju, w którym reprezentacja Rumunii dotarła do ćwierćfinału.
- Mistrzostwa świata nieoczywistych bramkarzy - pisał w trakcie spotkania Janusz Michalik, któremu ewidentnie zaimponowała gra Mostafy Shobeira.
- Gdyby ktoś pierwszy raz włączył mecz piłki nożnej „żeby zobaczyć tego Messiego" i nie wiedział jak Argentyńczyk wygląda, to po tych 70 minutach pewnie wskazałby, że jest nim Haissem Hassan - stwierdził Maciej Łuczak z Canal+Sport jeszcze przed trafieniem Argentyńczyka.
- Messi ma zły dzień, więc trochę musieliśmy poczekać na fajerwerki - pisał z kolei Przemysław Michalak z Weszło już po golu na 2:2.
- No jednak nic lepszego na końcówkę nie mogło się wydarzyć - dodał Filip Modrzejewski ze Sport.pl, chwaląc sobie emocje, jakie przyniosło to starcie.
- Piłka nożna to jest dosłownie nadsport - czytamy na profilu Przemysława Langiera z Interii.
- Ta spartolona przez Marmousha kontra przy 2-2 chyba zostanie z Egiptem na dekady - pisze z kolei Mateusz Rokuszewski z portalu Meczyki.pl podkreślając, że spotkanie to mogło mieć zupełnie inny finał.
- Powtórzę jeszcze raz: Argentyna jest Magnusem Carlsenem piłki nożnej - twierdzi Aleksander Roj z TVP Sport, porównując "Albicelestes do wybitnego szachisty.
- Futbol jest okrutny. Futbol jest najpiękniejszy - skwitował Michał Okoński z Tygodnika Powszechnego.
W ćwierćfinale Argentyńczycy zmierzą się ze zwycięzcą starcia pomiędzy Szwajcarią a Kolumbią. Początek tego meczu zaplanowano na godz. 22:00. Relację tekstową z tego meczu przeprowadzi portal Sport.pl, a śledzić będzie ją można także w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
Zobacz też: Kosecki prosto z mostu ws. Cristiano Ronaldo