Wyrównujące trafienie dla Japonii padło po rzucie rożnym. Seria błędów w kryciu i przegrany pojedynek powietrzny z Kokim Ogawą doprowadziły do gola zdobytego przez Daichiego Kamadę. Podczas analizy w holenderskim studiu NOS, Rafael van der Vaart pochylił się nad straconą bramką. Jego słowa jednak wywołały skandal.
- Oczywiście, wszyscy Japończycy wyglądają podobnie. Może tak też myślał [Micky van de Ven - red.] - stwierdził, po czym dodał, że to żart. Ale bury w mediach społecznościowych i tak nie uniknął.
Wielu kibiców i dziennikarzy posądziło byłego gwiazdora Realu Madryt o rasizm, a jego komentarz nazywany był "obrzydliwym". Van der Vaart milczał przez ostatnie kilka dni, ale skoro nawarzył sobie piwa, to musiał je wypić. I w końcu się odezwał za pomocą oświadczenia przygotowanego wraz ze swoją ekipą menedżerską - tak przynajmniej donosi The Athletic.
Jak cytuje źródło, Van der Vaart podkreślił, że jego zamiarem nigdy nie było "obrażenie, zranienie czy dyskryminacja". - Rozumiem, że ludzie uznali moje słowa za krzywdzące. Naprawdę tego żałuję. Jeżeli kogoś tym uraziłem, przepraszam. To nigdy nie było moim zamiarem - dodał.
- Uważam, że ważne jest, aby jasno podkreślić, że za moim stwierdzeniem nie kryła się żadna rasistowska ani dyskryminująca intencja - zakończył.
Wygląda zatem na to, że Rafaela van der Vaarta nie spotkają większe konsekwencje i najpewniej holenderscy kibice ponownie usłyszą go przy okazji analiz kolejnych spotkań swojej kadry. W drugiej kolejce Holendrzy zmierzą się ze Szwecją, zaś na zakończenie fazy grupowej zaplanowano starcie z Tunezją. Mecze te odbędą się kolejno 20 i 26 czerwca.
Zobacz też: Historyczna radość debiutanta. Zaskoczył faworyta. Dwa gole w pięć minut na MŚ