Nie tak wyobrażali sobie rozpoczęcie mundialu piłkarze Roberto Martineza. Tylko jeden punkt ugrany w meczu z Demokratyczną Republiką Konga oraz potężna krytyka w rodzimych mediach sprawiły, iż wokół zespołu zebrały się czarne chmury.
Cristiano Ronaldo podczas środowego starcia otwierającego przygodę reprezentacji Portugalii podczas mundialu w USA, Meksyku oraz Kanadzie zanotował wręcz fatalny występ, na co wskazują statystyki, mówiące o okrągłym zerze w bramkach, asystach, strzałach celnych oraz niecelnych, stworzonych sytuacjach, udanych dryblingach, wywalczonych faulach oraz wygranych pojedynkach.
Ronaldo tuż po spotkaniu stał w miejscu oddalonym od pozostałych piłkarzy na murawie. Z rękami na biodrach stał tam przed dłuższą chwilę, aż dołączyli do niego Diogo Costa oraz Renato Veiga. Po kilku słowach z kolegami z drużyny 41-latek udał się bezpośrednio do szatni. W drodze do niej przechodząc przez strefę mieszaną jednym zdaniem podsumował nieudany początek MŚ w wykonaniu reprezentacji, której jest kapitanem.
"Niczego nie brakowało. Taka jest piłka nożna. Portugalia mogła wygrać, ale mogła też przegrać" - przyznał lakonicznie piłkarz.
Krytykę pod adresem Cristiano Ronaldo skierował Diogo Cardoso Oliveira z "Publico". "Drużyna narodowa, której brakowało dynamiki, była zakładnikiem indywidualnych zagrań Conceicao i wiary w Ronaldo. Ale wiara nie wystarczy - a już na pewno przy obecnej dyspozycji Ronaldo" - przekazano. Zdaniem Oliveiry, "Portugalia jest w związku. Jest to stabilna relacja z pustką". Więcej opinii portugalskich mediów po remisie z DR Kongo znajdziecie na łamach "Sport.pl": Portugalskie media zrównały z ziemią Ronaldo i spółkę.
W rozgrywkach grupy K Portugalczycy zmierzą się w kolejnych spotkaniach z Uzbekistanem (23.06) oraz Kolumbią (28.06).