Phil Foden, Cole Palmer, Trent Alexander-Arnold, Luke Shaw czy Harry Maguire - tak klasowych piłkarzy nie zabrał na mundial Thomas Tuchel, trener reprezentacji Anglii. To rozwścieczyło wielu kibiców, którzy otwarcie mówili, że trener zostanie znienawidzony w całej Anglii, jeśli zespołowi nie pójdzie na mundialu. A presja jest olbrzymia, bo Anglia czeka na tytuł aż 60 lat!
Już w pierwszym meczu Anglicy, w największym hicie pierwszej kolejki fazy grupowej, zmierzyli się z Chorwacją. Początek spotkania był dla nich wymarzony, bo już w pierwszej groźnej akcji zdobyli gola. Zaczęło się od prostego błędu technicznego Luki Modricia na 18. metrze, po którym Anglicy mieli rzut rożny. Luka Modrić nie zauważył Madueke, wystawił nogę i sfaulował go w polu karnym.
Do jedenastki podszedł snajper wyborowy, król strzelców Bundesligi - Harry Kane. 32-letni napastnik strzelił w środek bramki i piłkę odbił Dominik Livaković. Po chwili sędzia główny, Francuz Clement Turpin, zarządził powtórkę, bo stopa bramkarza nie zachowała styczności z linią bramkową.
W powtórce Kane strzelił pewnie w przeciwny róg niż ten, w który rzucił się chorwacki bramkarz.
Dla napastnika Bayernu Monachium był to 81. gol w narodowych barwach i 24. wykorzystany rzut karny.
Chorwacja odpowiedziała pięknym golem. W 36. minucie Petar Sucić ośmieszył w polu karnym rywala zwodem "na zamach", wyłożył piłkę na 16 metr do Martina Baturina, a ten strzałem niemal w okienko wyrównał. Pierwszy celny strzał w meczu Chorwatów zakończył się golem.
Długo jednak nie cieszyli się z prowadzenia. W 42. minucie Declan Rice dośrodkował z rzutu rożnego, a Harry Kane strzałem głową z ośmiu metrów nie dał szans bramkarzowi. To jego dziesiąty gol w historii na mistrzostwach świata. Wyrównał tym samym najlepszy wynik słynnego Gary'ego Linekera.
To jednak nie był koniec emocji i popisów piłkarzy w tej części gry. W piątej minucie doliczonego czasu Chorwaci przeprowadzili piękną akcję. Po miękkim dośrodkowaniu w pole karne, piłkę głową zgrał Ivan Perisić, a Petar Musa strzałem z ośmiu metrów wyrównał na 2:2.
Anglicy stracili więcej niż jeden gol po raz pierwszy od 10 spotkań i od 10 czerwca ubiegłego roku. Wtedy przegrali sparing z Senegalem 1:3.
Już w 47. minucie po dalekim podaniu z własnej połowy na prawe skrzydło, Jude Bellingham przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów i precyzyjnym strzałem w długi róg znów dał swojej drużynie prowadzenie - trzecie w meczu.
Po chwili ten sam zawodnik strzelał groźnie z 14 metrów, ale świetnie obronił Livaković. Po rzucie rożnym bramkarz Chorwacji minął się z piłką, a Nico O'Reilly strzelał z czterech metrów, ale tuż obok słupka. Livaković w 56. minucie kapitalnie obronił strzał głową O'Reilly'ego i dobitkę z bliska Anthony'ego Gordona. Po zaledwie jedenastu minutach tej części Anglicy oddali tyle samo strzałów, co do przerwy - dziewięć! Hat-trick mógł też mieć Kane, ale jego strzał świetnie odbił Livaković.
Tuchel w końcówce pokazał krytykom, że trafił nie tylko z podstawową "11", ale też ze zmianami. Na boisko w 72. minucie weszli Djed Spence, Marcus Rashford i Bukayo Saka. Ten pierwszy chwilę po wejściu zmarnował świetną okazję, ale i tak dał dobrą zmianę. Potem do głosu doszedł duet Saka - Rashford. Ten pierwszy w 85. minucie minął kilku rywali w kontrze, podał do skrzydłowego FC Barcelony, który zmylił zwodem "na zamach" rywala w polu karnym i precyzyjnym uderzeniem w długi róg z jedenastu metrów rozstrzygnął mecz.
Anglia wygrała 4:2. Zasłużenie, bo była lepsza, oddała aż 22 strzały (rywale 10), miała więcej rzutów rożnych (8 do 1). A Chorwacja? W drugiej połowie nieco zawiodła.
Zobacz także: Decyzja Marciniaka rozgrzała cały świat. O Polaku głośno nawet w Rosji
Anglia w następnej kolejce zagra we wtorek 23 czerwca z Ghaną (godz. 22 czasu polskiego), a Chorwacja zmierzy się z Panamą (środa, 24 czerwca, godz. 1).