38-letni ośmiokrotny zdobywca Złotej Piłki Leo Messi w nocy z wtorku na środę popisał się hat-trickiem w meczu mistrzostw świata Argentyna - Algieria (3:0). Wielu ekspertów i kibiców zastanawiało się, jak odpowie Cristiano Ronaldo, z którym przez lata rywalizował o miano najlepszego piłkarza świata. Portugalczyk, który rozpoczął szósty mundial, już po sekundzie pierwszego meczu przeszedł do historii, bo w wieku 41 lat i 132 dni został najstarszym zawodnikiem z pola, który rozpoczął mecz w historii MŚ.
Portugalia na otwarcie mundialu zmierzyła się z drużyną DR Konga (wraca na mundial po 52 latach!), która w eliminacjach do MŚ wyeliminowała m.in. Kamerun, Nigerię, a w barażu interkontynentalnym Jamajkę. Portugalczycy, jedni z faworytów do zwycięstwa w całym turnieju świetnie rozpoczęli mecz. Już ich pierwsza groźna akcja zakończyła się golem.
Z lewej strony pola karnego dośrodkował Neto, a mierzący tylko 1,74 m Joao Neves strzałem głową w długi róg z ośmiu metrów pokonał bramkarza rywali. To był pierwszy strzał w meczu Portugalii i jedyny celny w tej części (w sumie oddali zaledwie dwa!) gry. Bo mistrzowie Europy od momentu zdobycia gola grali bardzo słabo i kompletnie nic nie wychodziło z ich zdecydowanej przewagi w posiadaniu piłki (80 do 20 proc. do przerwy). Ograniczali się do dalekich przerzutów (często niecelnych) i prób prostopadłych podań. Największe gwiazdy - Cristiano Ronaldo czy Bruno Fernandes - często machali z niezadowoleniem rękami, głową, gdy koledzy nie podawali im, albo gdy stoperzy lub środkowi pomocnicy zwalniali akcję i odgrywali do tyłu.
- Po golu w szóstej minucie spodziewaliśmy się w tym meczu więcej, Portugalia rozbudziła apetyt. Potrafi oczarować grą, ale gra statycznie, jest dyskretna a w ataku, tak jakby była zadowolona z tego 1:0. Jak nie podwyższy prowadzenia, może być nerwowo, bo Portugalia prosi się momentami o kłopoty - mówił Robert Podoliński, komentujący mecz w TVP 1.
I Portugalczycy się doprosili. W piątej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy, po dośrodkowaniu z prawej strony Arthura Masuaku, nieobstawiony przez nikogo Yoane Wissa strzałem głową pod poprzeczkę z sześciu metrów trafił na 1:1.
W drugiej połowie Portugalia wciąż rozczarowywała. Tuż przed obowiązkową przerwę na nawodnienie, w 69. minucie, wreszcie oszukała obronę rywali, ale Cristiano Ronaldo źle trafił piłkę na ósmym metrze i ta poleciała tuż obok słupka. Pięć minut później Ronaldo znów miał dobrą okazję, niemal z tego samego miejsca, ale znów strzelił obok tego samego słupka. Były to najlepsze sytuacje Portugalii w tej części, która ostatecznie tylko zremisowała z DR Konga 1:1. Z punktu mógł cieszyć się Steve Kapuadi, stoper Widzewa Łódź, który zagrał niezły mecz.
Zobacz także: Niewielu już o tym pamięta. Tak mundial upokarzał Messiego
Portugalia w drugiej kolejce zmierzy się z Uzbekistanem (wtorek, 23 czerwca, godz. 19), a DR Konga zagra z Kolumbią (środa, 24 czerwca, godz. 4).