Republika Zielonego Przylądka sprawiła do tej pory jedną z największych niespodzianek tego mundialu. Ich reprezentacja wyszarpała bezbramkowy remis z Hiszpanią - jednym z faworytów do triumfu na mundialu. Jednym z bohaterów tego spotkania był Vozinha, czyli bramkarz Kabowerdeńczyków Josimar Dias.
"40-letni bramkarz zanotował siedem interwencji, z czego aż sześć po strzałach z pola karnego. Tym samym wskaźnik goli, którym zapobiegł, wyniósł 1,46. Vozinha tym samym od poniedziałkowego wieczoru jest na ustach kibiców na całym świecie" - opisywaliśmy na łamach Sport.pl. Ten występ przyniósł mu taką popularność, że liczba obserwujących na instagramowym koncie 40-latka urosła z 50 tysięcy do 12,1 miliona w momencie redagowania tego tekstu.
Reuters opisuje, że dzień przed meczem matka Vozinhy - Ana Candida Evora, wystąpiła w telewizji państwowej i z przekonaniem przewidziała, że nikomu nie uda się pokonać jej syna. - Powiedziałam, że żadna piłka nie wpadnie do jego bramki i dokładnie tak się stało - powiedziała Reutersowi.
- To świetny bramkarz. Jestem bardzo dumna, że jestem mamą Vozinhy i mam nadzieję, że nadal będzie bronił każdą piłkę - dodała.
Jednak kobieta nie była obecna na tym meczu. 40-latek ze łzami powiedział, że jego mama nie mogła przyjechać na ten mecz, by podziwiać jego występy na żywo. - Płakałem po meczu, ponieważ jako dziecko dorastałem z dziadkami, a ich tu nie było. Zmarli kilka lat temu. Byli dla mnie wszystkim. Moja mama również nie mogła się tu pojawić z powodu problemów z wizą. Chodziło o pieniądze, które trzeba było za nią zapłacić. Nie daliśmy rady załatwić tego na czas. Chciałbym, żeby tu była - powiedział (cyt. za weszlo.com).
Reuters przypomina, że w styczniu Republika Zielonego Przylądka znalazła się "na liście kilkudziesięciu państw, których obywatele muszą wpłacić kaucję w wysokości do 15 000 dolarów, aby wjechać do Stanów Zjednoczonych. Stało się tak na mocy przepisów wprowadzonych przez administrację Donalda Trumpa, mających na celu ograniczenie przekroczenia terminu ważności wizy" - czytamy.
Jednak Waszyngton w ubiegłym miesiącu zrezygnował z wymogu posiadania biletów na mundial, argumentując, że chce ułatwić "legalne podróże na nadchodzące Mistrzostwa Świata" - opisuje agencja.
Reuters podkreśla, że wysokie koszty sprawiły, że Evora wycofała się z zamiaru odbycia 6400-kilometrowej podróży do Atlanty. - Bardzo chciałam pojechać i obejrzeć mecz, ale nie było to możliwe - mówiła dziennikarzom matka Vozinhy.
Teraz marzenia matki piłkarza mogą się wkrótce spełnić. Demokratyczny kongresmen Hakeem Jeffries poiinformował o tym w komunikacie. "Gwiazda Wysp Zielonego Przylądka, bramkarz Vozinha, i jego matka spotkają się w Miami przed niedzielnym meczem. Dziękujemy sekretarzowi Rubio, urzędnikom Departamentu Stanu USA, rządowi Wysp Zielonego Przylądka oraz FIFA za wspólne wysiłki, dzięki którym udało się to zorganizować" - czytamy.
Zobacz też: "Poważny błąd Marciniaka". Rozpętała się burza po tym, co zrobił Polak
"Żadna matka nie powinna być pozbawiona szansy zobaczenia, jak jej syn tworzy historię. Po zapoznaniu się z tą sytuacją poprosiłem Marco Rubio, aby zrobił wszystko, co możliwe, aby matka zawodnika mogła uczestniczyć w kolejnym meczu reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka" - oświadczył kongresmen.
"Wszystkie opłaty związane z obecną polityką zostały zniesione. Trwają obecnie przygotowania do ponownego spotkania matki i syna w Miami" - podkreślił.
Republika Zielonego Przylądka swój kolejny mecz na mundialu rozegra z Urugwajem. To spotkanie zaplanowano noc z niedzieli na poniedziałek 22 czerwca. Pierwszy gwizdek rozbrzmi o północy (czasu polskiego). Na zakońćzenie rywalizacji piłkarze tej nacji zmierzą się z Arabią Saudyjską (sobota, 22 czerwca godz. 2:00 czasu polskiego).