Marciniak nie pokazał Messiemu czerwonej kartki. Tak zareagował Thierry Henry

Leo Messi nadepnął na łydkę Aissy Mandiego podczas meczu Argentyny z Algierią (3:0). Szymon Marciniak mógł ukarać Messiego za to przewinienie, ale nie pokazał mu nawet żółtej kartki. - Ludzie reagują, bo chodzi o Messiego. Gdyby to był inny zawodnik, nie sądzę, by wywołało to aż taką kontrowersję. To był przypadek - uważa Thierry Henry, były reprezentant Francji.
Leo Messi i Aissa Mandi
DENNY MEDLEY / IMAGN IMAGES via Reuters

Szymon Marciniak ma za sobą pierwszy mecz w roli głównego arbitra na mistrzostwach świata 2026. Polak był rozjemcą spotkania między Argentyną a Algierią (3:0), w którym Leo Messi zaliczył hat-tricka. "Stary znajomy. Ciekawy zbieg okoliczności, który napawa argentyńską reprezentację nadzieją przed debiutem" - pisały argentyńskie media przed meczem o Marciniaku. "Marciniak po raz kolejny znalazł się w centrum wielkiego piłkarskiego widowiska. Prowadził spotkanie pewnie i spokojnie" - komentował Dominik Wardzichowski, korespondent Sport.pl na mundialu.

Zobacz wideo

Henry skomentował decyzję Marciniaka ws. Messiego. "Ważny jest zamiar"

Zdecydowanie największe kontrowersje z udziałem Marciniaka miały miejsce w 32. minucie, gdy Leo Messi nadepnął Aissę Mandiego w łydkę. Argentyńczyk nie otrzymał za to nawet żółtej kartki, a także było sporo głosów, że Messi powinien wylecieć z boiska.

Do sprawy odniósł się Thierry Henry. - Kiedy oglądasz powtórkę, to dokładnie widać, że Messi jest skoncentrowany na piłce i stara się ją przejąć, a nie, żeby zrobić komuś krzywdę. Tak, jest kontakt. I tak, wygląda to źle. Ale nie każde starcie to czerwona kartka. Przy analizie takich sytuacji ważny jest zamiar. Po to istnieje system VAR, by spowolnić akcję i ustalić, czy doszło do poważnego faulu lub złośliwego zamiaru. Sędziowie dokładnie to przeanalizowali - powiedział.

Henry twierdzi, że gdyby na miejscu Messiego był inny piłkarz, to ta sytuacja nie odbiłaby się tak szerokim echem. - Ludzie reagują, bo chodzi o Messiego. Gdyby to był inny zawodnik, nie sądzę, by wywołało to aż taką kontrowersję. To był przypadek, niefortunny zbieg okoliczności i nic więcej. Piłka nożna to sport kontaktowy, a takie sytuacje w czasie rzeczywistym wyglądają znacznie gorzej, niż są w rzeczywistości - dodał Francuz.

Zobacz też: Mbappe wprost o krytykach po dublecie na MŚ. "Musiałbym grać do osiemdziesiątki"

Były sędzia komentuje decyzję Marciniaka. "Trudne do oceny"

Do sytuacji Messi - Mandi oraz decyzji Marciniaka odnosił się też Marcin Borski, były polski arbiter w programie "Studio Mundialowe" w Sport.pl.

- Trudne miejsce do oceny. W tym przypadku Messi biegł bardzo nieostrożnie. Nierozważnie nadepnął obrońcę. Nie było dynamiki uzasadniającej czerwoną kartkę. Nie było też chęci. Super poprawnie by było, gdyby Szymon pokazał żółtą kartkę. Nie było temperatury meczu ani zapotrzebowania, okoliczności, by zdrowie zawodnika była zagrożone. Z tego co wiem są zalecenia, by sędziowie oszczędnie rozdawali kartki na tym mundialu. Powinny być pokazywane w sytuacjach, gdzie jest to niezbędne - tłumaczył Borski.

Więcej o: