Norwegia nie uniknęła kłopotów w pierwszym meczu na mistrzostwach świata w XXI wieku, ale ostatecznie wygrała z Irakiem aż 4:1. Dwa gole zdobył Erling Haaland, który w reprezentacji tworzy duet napastników z Alexandrem Sorlothem. Po zakończonym meczu napastnik Manchesteru City zabrał głos. Ze skromnością przyznał, że nie czuje się najlepszą "dziewiątką" na świecie.
- Najlepszy napastnik na świecie? Powiedziałbym, że jestem w czołówce, ale nie strzeliłem najwięcej goli w tym sezonie. Harry Kane i Kylian Mbappe strzelili więcej ode mnie, i to jest rzeczywistość. Statystycznie, nie, nie jestem najlepszy - powiedział w strefie mieszanej po meczu z Irakiem. Jego słowa przytaczają media na całym świecie - choćby ESPN.
Haaland to niezwykły przypadek piłkarza, który w reprezentacji strzelił więcej goli niż rozegrał meczów. W 51 spotkaniach trafił do siatki 57 razy. Dwoma golami w meczu z Irakiem zgłosił poważny akces do walki o koronę króla strzelców mundialu. Póki co wyprzedza go jedynie Lionel Messi, autor hat-tricka przeciwko Algierii
Poza genialnym napastnikiem we wtorkowo/środową noc do bramki Iraku trafili Leo Ostigard i Ayman Hussein, autor gola samobójczego, który pokonał także Nylanda, zapewniając Irakowi honorowego gola.
Norwegowie już 23 czerwca o godz. 2:00 zagrają z Senegalem. Fazę grupową domkną 26 czerwca, gdy o godz. 21:00 ich rywalami będą Francuzi. Jest duża szansa, że to spotkanie najprawdopodobniej zadecyduje o pierwszym miejscu w grupie.