Reprezentacja Argentyny na tegorocznym mundialu broni tytułu zdobytego cztery lata temu. I do ponownego triumfu znów ma ją poprowadzić Leo Messi - ale już nie ten Messi, który niesie na swoich barkach brzemię oczekiwań całego narodu, ale taki, który najważniejsze już osiągnął.
I ten luz było widać od pierwszej minuty meczu Argentyna - Algieria. Messi czarował. Przy pierwszym golu popisał się strzałem w samo okienko. Przy drugiej bramce pokazał przytomność umysłu i umiejętność ustawienia się w odpowiednim miejscu. Przy trzecim trafieniu znów wykazał się technicznym kunsztem godnym mistrza tego fachu. Messi w pojedynkę rozmontował defensywę Algierii. Pozostali zawodnicy byli dla niego tylko tłem.
Już teraz Messi wyrównał osiągnięcie Miroslava Klose i razem z Niemcem jest najlepszym strzelcem w historii mundiali. Jeśli nie dojdzie do jakiejś dziwnej kosmicznej anomalii, to wkrótce powinien zostać samodzielnym liderem tej klasyfikacji. Nic dziwnego, że o dzisiejszym wyczynie Messiego piszą media z całego świata.
"Szaleństwo Messiego! Niesamowity pokaz bramek w zwycięstwie Argentyny" - donosił w tytule niemiecki "Bild". - Twarzą tej olśniewającej gali jest, jak można się było spodziewać, był 38-letni kapitan i światowa gwiazda - Lionel Messi. Na swoich szóstych mistrzostwach świata zaliczył imponujący hat-trick. Wyjątkowy moment dla legendy futbolu. Strzelając 14., 15. i 16. gola na mistrzostwach świata, Messi wyrównał historyczny rekord poprzedniego najskuteczniejszego strzelca wszech czasów, Miroslava Klose - relacjonowano.
Zobacz też: Hit transferowy stał się faktem! Miliony euro za Polaka
Z kolei magazyn "Kicker" nazwał Messiego "wspaniałym". - Lionel Messi wciąż ma to coś, nawet w podeszłym wieku jak na piłkarza. Z trzema golami napastnik poprowadził mistrzów świata Argentynę do pierwszego zwycięstwa nad Algierią i wyrównał rekord strzelecki Miroslava Klose - czytamy.
Brytyjskie BBC odnotowało natomiast, że był to dopiero pierwszy hat-trick Messiego na mistrzostwach świata. - W swoim 200. występie w reprezentacji Messi zdobył swój pierwszy tryplet na mistrzostwach świata. To wydarzenie zapisało się w historii, ponieważ ośmiokrotny zdobywca Złotej Piłki zwiększył swój dorobek bramkowy w finałach mistrzostw świata do 16, co pozwoliło mu zrównać się z Niemcem Miroslavem Klose jako najskuteczniejszym strzelcem w historii tych zawodów - opisywało.
"Historyczny hat-trick Messiego... rozpala marzenia Argentyny o drugim z rzędu tytule" - tak o sprawie informowała hiszpańska "Marca". Dziennikarze nie mieli wątpliwości, że 38-latek uciszył w ten sposób tych, którzy do jego wyjazdu na mundial podchodzili sceptycznie. - Ci, którzy do tej pory popełniali "grzech" stawiania Argentyny na drugim miejscu w hierarchii faworytów na tych mistrzostwach świata - za Francją i Hiszpanią - z pewnością zaczną od dziś traktować tę drużynę poważnie. Ma Messiego, ale nie tylko Messiego - dodali.
Zachwytów wobec Messiego nie kryło także francuskie "L'Equipe". - Kapitan, w swoim 200. występie, uspokoił wszystkich i potwierdził, że naciągnięcie mięśnia to już przeszłość. To prawda, że dużo spacerował, ale w chwilach posiadania piłki jego nagłe przypływy szybkości pokazywały, że wciąż można na nim polegać - podsumowano.