Norwegia była zdecydowanym faworytem spotkania. To żadne zdziwienie. W reprezentacji tego kraju grają wielkie światowe gwiazdy - na czele z Erlingiem Haalandem. A Irak? Rywali straszył m.in. Amirem Al Ammarim z Cracovii i Husseinem Alim z Pogoni Szczecin.
Na początku spotkania to Irakijczycy mogli się bardziej podobać. Azjatycki zespół nie dopuszczał Norwegii do sytuacji i kontrolował przebieg gry. To zmieniło się dopiero w 29. minucie. Norwegowie w końcu zagrali szybszą akcję - dobre zagranie w pole karne posłał Wolfe i bramkę na 1:0 zdobył Erling Haaland. Wydawało się, że to początek końca dobrej gry Iraku.
Ale piłkarze Grahama Arnolda nie pękli. Wprawdzie tuż po bramce Norwegia była groźniejsza, ale już w 39. minucie Irakijczykom udało się strzelić gola na 1:1. Kluczowy udział przy tym trafieniu miał piłkarz Cracovii. Amir Al Ammari najpierw świetnie pokazał się koledze, a następnie posłał idealne dośrodkowanie na głowę Aymena Husseina.
Tylko że radość Irakijczyków nie potrwała nawet do przerwy. W 43. minucie ogromny błąd popełnił Zaid Tahseen, który zbyt słabo podał do bramkarza. Golkiper też mógł zareagować szybciej - bo widział, że Erling Haaland biegnie do tej piłki - i doszło do kompromitacji. Przy próbie wybicia piłki Haaland został nastrzelony i w ten sposób zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu. Do przerwy Norwegia prowadziła 2:1.
Niestety druga połowa nie dostarczyła już większych emocji. Oba zespoły nie miały pomysłu na przebicie się przez szyki defensywne rywali. Bardziej aktywni w ofensywie byli oczywiście Norwegowie, ale długo nic z tego nie wynikało. Dopiero w 76. minucie podopieczni Stale Solbakkena strzelili gola, który trochę uspokoił norweskich kibiców. Bramkę po rzucie rożnym zdobył wprowadzony chwilę wcześniej Ostigard. Wydawało się, że będzie to ostatnie trafienie w tym meczu, ale w samej końcówce znów pokazał się on - piłkarski terminator w osobie Erlinga Haalanda. Norweg wygrał główkę z reprezentantem Iraku i zgrał piłkę w stronę Thorstvedta. Skończyło się tak, że Irakijczycy próbując wybić piłkę, wbili ją do własnej bramki.
Norwegia zaczynała to spotkanie jako jeden z kandydatów do sprawienia niespodzianki - być może nawet medalowej - na tych mistrzostwach świata. Ale jednak zagrała zbyt słabo, żeby upatrywać w niej kandydata do krążka. Wielki mecz zagrał jedynie Erling Haaland, reszta Norwegów miała sporo problemów z reprezentantami Iraku. Najważniejsze są jednak trzy punkty - one niemalże gwarantują wyjście z grupy.