- To dla nas wstyd. Chcę przeprosić Tunezyjczyków. Musimy spojrzeć w lustro - mówił Omar Rekik, stoper reprezentacji Tunezji. Tak zareagował na druzgocącą porażkę ze Szwecją (1:5). - Przytrafiło nam się kilka indywidualnych błędów. Nie da się po nich pozbierać, kiedy rywal prezentuje taką jakość. Straciliśmy pięć goli... To dla nas bolesna chwila - dodawał selekcjoner Sabri Lamouchi. Kilka godzin później pojawiło się ważne pytanie w sprawie trenera. "Czy to obecny, czy już były szkoleniowiec Tunezji?", bo w tej kwestii doszło do wielkiego zamieszania!
"Rozmawialiśmy z Moliną o zachowaniu Lamouchiego w szatni Tunezji i jego słabej zdolności do mobilizacji drużyny. Zostaliśmy oskarżeni o kłamstwo w celu destabilizacji grupy. Rezultat: zwolnienie po pierwszym meczu fazy grupowej. Brawo trenerze, to pewnie wina dziennikarzy" - pisał ironicznie Matteo Trabelsi na X. Ba, sama federacja oficjalnie pożegnała selekcjonera na Instagramie, ale po pewnym czasie... usunęła wpis. Nie podała żadnych nowych informacji, co wprawiło publiczność w osłupienie.
Jeszcze większe zdziwienie pojawiło się po doniesieniach Romaina Moliny. "Jak gdyby nic się nie wydarzyło wcześniej, Lamouchi przewodził dzisiejszemu treningowi, podczas gdy tunezyjska federacja działała w sprawie powrotu Mondhera Kebaiera do kadry w roli tymczasowego selekcjonera" - przekazał dziennikarz. Co więcej, zdezorientowani całą sytuacją byli również zawodnicy. "Są zrezygnowani" - czytamy. "Nikt nie zna sytuacji, włącznie z członkami federacji" - dodał dziennikarz. Najważniejsze osoby w związku rzekomo nie wiedziały, co dalej zrobić w sprawie selekcjonera, dlatego też panował totalny chaos. "To wielki cyrk" - puentował Molina.
Zobacz też: Yamal zabrał głos po kompromitacji Hiszpanów na MŚ. Jasny apel.
We wtorkowy poranek wszystko stało się jasne. Ponownie opublikowano komunikat o zwolnieniu Lamouchiego. "Tunezyjska Federacja Piłkarska ogłasza zakończenie współpracy z Sabri Lamouchim za porozumieniem stron i życzy mu wszystkiego najlepszego i sukcesów w dalszej karierze zawodowej" - czytamy.
Kto zastąpi Lamouchiego na stanowisku? "Aby ocalić swoją skórę, Tunezyjska Federacja Piłki Nożnej postawiła wszystko na jedną kartę, kontaktując się z Herve Renardem. I moja intuicja podpowiada mi, że to może się zakończyć jutro... To byłaby misja komandoska" - pisał Molina. Te informacje się potwierdziły. "Nasza federacja ogłosiła mianowanie Herve Renarda na trenera reprezentacji narodowej do końca MŚ 2026. Zacznie pracować od dzisiejszego wieczoru i będzie mógł liczyć na taki sam przywilej finansowy [co poprzednik, przyp. red.]. Ustalono również, że negocjacje na temat przedłużenia współpracy będą rozpoczęte po zakończeniu udziału w MŚ" - czytamy.
Renard do kwietnia 2026 prowadził reprezentację Arabii Saudyjskiej. Wówczas został sensacyjnie zwolniony, na 55 dni przed mundialem, na który kadra się zakwalifikowała. W przeszłości był też łączony z reprezentacją Polski, ale ostatecznie do podpisania kontraktu nie doszło.
Teraz przed Tunezją dwa mecze. Już w najbliższą niedzielę, o godzinie 6:00 rano czasu polskiego, zmierzy się z Japonią. Na zakończenie fazy grupowej jej rywalem będzie Holandia. Ten mecz zaplanowano na piątek 26 czerwca, na godzinę 1:00 w nocy. Relacja tekstowa ze wszystkich meczów MŚ 2026 będzie dostępna na stronie głównej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE. Zapraszamy!