Mecz Iran - Nowa Zelandia miał szczególny wymiar. Irańczycy jeszcze jakiś czas temu nie mogli być w ogóle pewni, czy zagrają na mistrzostwach świata. Wszystko rzecz jasna przez konflikt zbrojny z USA. Ostatnie dni to duża nerwowość wśród podopiecznych Amira Ghalenoeiego. - Byłem na trzech mistrzostwach świata i zawsze mówiono, że gdy tylko wysiądziesz z samolotu, panuje niepowtarzalna atmosfera życzliwości. Niestety, teraz tego nie czuję - mówił Mehdi Taremi w rozmowie z ESPN, odnosząc się m.in. do problemów wizowych.
Irańczycy wyglądali na zespół, który chce jak najszybciej otworzyć wynik. Nowozelandczycy byli w pierwszych minutach meczu bardzo nerwowi w defensywie. Kiedy jednak przeprowadzili ofensywną akcję, zakończyła się sukcesem! W 7. minucie wykorzystali niefrasobliwość obrony rywali. Chris Wood dograł piłkę do Elijaha Justa, a ten strzałem z powietrza, z bliskiej odległości, skierował ją do siatki.
Iran był zaskoczony, a Nowozelandczycy nie zamierzali zatrzymywać się na jednym golu. Po upływie kilku minut mogło być już 2:0! Wood miał piłkę na nodze, w ostatniej chwili defensorzy Iranu interweniowali. Później podopieczni Darrena Bazeleya wciąż atakowali, lecz dopuszczali też do groźnych kontr Irańczyków, a jedna z nich mogła zakończyć się golem. W 23. minucie Mehdi Taremi uderzył w słupek.
W 32. minucie drużyna z Azji wyrównała! Po pięknej akcji do piłki dopadł Ramin Rezaeian i z kilku metrów skierował ją do siatki. Nowa Zelandia próbowała szybko się odegrać, ale brakowało świetnych okazji. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Iran strzelił gola, ale sędzia odgwizdał spalonego. Ten, kto zarwał noc, by oglądać to spotkanie, po 45 minutach nie mógł czuć się zawiedziony.
Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza. Iran miał przewagę, ale w 55. minucie to Nowa Zelandia znów wyszła na prowadzenie! Ponownie duet Wood - Just rozmontował defensywę drużyny Ghalenoeiego. Just po raz drugi trafił do siatki.
Wood zresztą robił wielkie rzeczy. Potwierdził w tym spotkaniu, jak kapitalnie potrafi grać tyłem do bramki. Niedługo po golu na 2:1 wypracował kolejną okazję strzelecką. Sarpreet Singh uderzył jednak za słabo.
W 64. minucie Iran wyrównał na 2:2. To była fenomenalna, krótka akcja, złożona właściwie z dwóch podań. Wszystko rozpoczął przeszywający cross na prawe skrzydło, Następnie w pole karne dośrodkowywał Rezaeian, a Mohammad Mohebi uderzył piłkę głową - ta odbiła się od lewego słupka i wpadła do bramki.
Czytaj także: Wzruszające słowa bohatera MŚ. "Płakałem, bo nie mogli tu być"
Irańczycy starali się pójść za ciosem, ale musieli liczyć się z odpowiedziami rywali. W szeregach Nowej Zelandii zaczęło brakować dokładności. Najpewniej wpływ na to miało zmęczenie. W końcówce przeważał Iran, a Wood i spółka liczyli na kontry. Ostatecznie więcej bramek już nie padło.