Cztery lata temu Arabia Saudyjska pokonała na otwarcie mundialu Argentynę (2:1). Do dziś Saudyjczycy powtarzają, że to spotkanie zapewniło im chwałę. Z grupy ten zespół jednak nie wyszedł. Rozczarowaniem mistrzostwa świata 2022 okazały się także dla Urugwaju, który również nie awansował do fazy pucharowej. Teraz podopieczni Marcelo Bielsy byli faworytem w meczu z Arabią Saudyjską i liczyli, że po pierwszej kolejce będą prowadzić w grupie H, bo wcześniej Hiszpania sensacyjnie zremisowała bezbramkowo z Republiką Zielonego Przylądka.
Pierwsze minuty mogły wskazywać, że Urugwajczycy zdominują rywala. Podopieczni Marcelo Bielsy starali się wysoko podchodzić po piłkę. Szczęścia próbował Maximiliano Araujo. Później tempo gry spadło. W 30. minucie sytuację bramkową miał Federico Vinas, ale Mohammed Al-Owais kapitalnie spisywał się w bramce.
Saudyjczycy poczuli, że Urugwaj jest "do ugryzienia" i ruszyli do ataku. Gol wisiał w powietrzu, mieli dwa groźne stałe fragmenty gry. Cudów w bramce dokonywał Fernando Muslera. W 41. minucie jednak skapitulował!
Ponownie Arabia Saudyjska miała stały fragment gry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego główkował Mohamed Kanno, Muslera "wypluł" piłkę przed siebie, dopadł do niej Abdulelah Al-Amri i skierował do siatki. Do przerwy wynik się już nie zmienił. Saudyjczycy prowadzili zasłużenie, bo Urugwaj poza pojedynczymi zrywami grał bardzo słabo.
Po wznowieniu gry drużyna Bielsy wyglądała jak odmieniona. Urugwajczycy natychmiast ruszyli na rywala. Mieli kilka rzutów rożnych, zagrażali mocno bramce Al-Owaisa. W 60. minucie Manuel Ugarte oddał potężny, płaski strzał, a piłka odbiła się od lewego słupka. Kilka minut później Valverde wykonywał rzut wolny z ostrego kąta i znów golkiper Saudyjczyków był na posterunku.
Obraz gry się zmienił. Arabia Saudyjska praktycznie nie była w posiadaniu piłki. Podopieczni Giorgosa Donisa właściwie tylko się bronili. Na kwadrans przed końcem stało się jasne, że trudno im będzie przetrwać. Właściwie nic im nie wychodziło. W 80. minucie
Urugwaj doczekał się bramki! Najpierw uderzał Vinas, Al-Owais obronił, ale na dobitkę Araujo nie był w stanie zareagować.
Potężne ataki Urugwajczyków trwały. Al-Owais dokonywał cudów w bramce. Choćby przy strzale Federico Valverde, już w doliczonym czasie gry. Wynik do końca rywalizacji się nie zmienił. Urugwaj może mówić o ogromnym niedosycie. W drugiej połowie oddał aż 22 strzały.