Popis pogromców Polaków na MŚ. Aż pięć goli

Reprezentacja Szwecji świetnie zaczęła mistrzostwa świata. Skandynawowie, którzy wygrali z Polską finał baraży o awans na mundial, rozpoczęli turniej od zwycięstwa z Tunezją aż 5:1.
Fot. Daniel Becerril / REUTERS

"To powinien być mecz Polska - Tunezja, a nie Szwecja - Tunezja" - tak mówiło wielu ekspertów i kibiców. Trudno się z nimi nie zgodzić, bo Biało-Czerwoni byli lepsi w finale baraży o awans na Mundial 2026, a i tak przegrali 2:3 na wyjeździe ze Szwecją.

Zobacz wideo

Efektowne zwycięstwo Szwecji! 

My turniej oglądamy jednak z domu, a wśród najlepszych biega Szwecja. I świetnie zaczęła mistrzostwa świata. Pierwszego gola strzeliła już w siódmej minucie. Co prawda obrońcy Tunezji sprzed linii bramkowej wybili strzał Victora Gyokeresa, ale piłka trafiła do Yasina Ayariego, który mocnym strzałem z 20 metrów pod poprzeczkę trafił do siatki.

22-letni pomocnik nie cieszył się po golu, tylko pocałował boisko. Dlaczego? To bowiem piłkarz urodzony w szwedzkiej Solnie, ale pochodzenia tunezyjskiego (jego ojciec jest Tunezyjczykiem, a matka Marokanką), który mógł grać dla tamtejszej kadry, ale wybrał występy dla Szwecji. 

Po dwóch kwadransach było już 2:0. Szwedzi zagrali bardzo dobrą kontrę. Gyokeres przyjął piłkę na środku boiska, odegrał na lewe skrzydło do Alexandera Isaka. Napastnik Liverpoolu przebiegł kilkadziesiąt metrów i strzelił z 16 metrów. Bramkarz Abdelmouhib Chamakh źle interweniował i piłka przez jego ręce wpadła do siatki.

"To był świetny kontratak, jak Real Madryt za najlepszych lat" - mówił Kazimierz Węgrzyn, komentujący mecz w TVP 1. 

W 43. minucie Tunezyjczycy niespodziewanie wrócili do gry, bo wcześniej grali bardzo słabo i nie mieli atutów w ofensywie. Z prawej strony dośrodkował Hannibal Mejbri, a Karim Rekik strzałem głową z pięciu metrów w długi róg nie dał szans bramkarzowi. 

W 60. minucie Szwecja znów była na dwubramkowym prowadzeniu. Ellyes Skhiri, kapitan Tunezji, popełnił fatalny błąd na 25. metrze przed własną bramką, stracił piłkę, przechwycił ją Isak, błyskawicznie odegrał do Gyokeresa, który strzałem z 11 metrów, trafił do siatki.

Z kolei w 84. minucie rezerwowy Mattias Svanberg w swoim pierwszym kontakcie z piłką zdobył bramkę. A w doliczonym czasie swojego drugiego gola wbił Ayari. Dzięki temu Szwedzi rozpoczęli turniej efektownie, a my możemy jednie żałować. 

Zobacz także: Niemcy wygrali 7:1, a Nagelsmann tak powiedział o Curacao

Szwecja w drugiej kolejce (sobota, 20 czerwca, godz. 19 czasu polskiego) zmierzy się z Holandią, a Tunezja zagra z Japonią (niedziela, 21 czerwca, godz. 6). 

Szwecja - Tunezja 5:1 (2:1)

  • Bramki: Ayari dwie (7., 95.), Isak (30.), Gyokeres (60.), Svanberg (85.) - Rekik (43.)
  • Szwecja: Nordfeldt - Lagierbielke, Hien, Lindelof - Bernhardsson (90. Svensson), Karlstrom (84. Svanberg), Ayari, Gudmundsson (65. Stroud) - Nygren (65. Bergvall) - Gyokeres, Isak (90. Elanga). 
  • Tunezja: Chamakh - Valery (72. Belhadj), Rekik, Talbi, Ben Hamida - Khedira Ż (83. Ghabri), Skhiri (72. Achouri) - Slimane (83. Chaouat), Mejbri, Abdi - Saad (72. Tounekti). 
  • Sędziował: Yael Falcon Perez (Argentyna). 

Tabela grupy F: 

  1. Szwecja  1 mecz  3 punkty  bramki: 5:1
  2. Holandia  1 mecz  1 punkt  bramki: 2:2
  3. Japonia  1 mecz  1 punkt  bramki: 2:2
  4. Tunezja  1 mecz  0 punktów  bramki: 1:5
Więcej o: