Mistrzostwa świata w USA, Meksyku oraz Kanadzie ruszyły pełną parą. Już w pierwszych dniach byliśmy świadkami niespodziewanych wyników takich jak remis Szwajcarii z Katarem oraz wysokich zwycięstw (7:1 w meczu Niemcy - Curacao). Oprócz piłkarskich emocji, którymi ekscytuje się świat, dochodzą także te, które wzbudzają negatywne odczucia. Z takimi spotkała się właśnie reprezentacja Urugwaju.
Podopieczni Marcelo Bielsy w poniedziałek zagrają swój pierwszy mecz na mundialu. Ich rywalem będzie Arabia Saudyjska. Na kilkadziesiąt godzin przed pierwszym gwizdkiem okazuje się, że Los Charruas wciąż nie pojawili się na terytorium Stanów Zjednoczonych. Mało tego, ich przylot w niedzielne popołudnie czasu lokalnego opóźni się - w najlepszym przypadku o kilka godzin. Powodem takiego stanu rzeczy jest niedopuszczenie do startu samolotu z Playa del Carmen do Miami. Na przeszkodzie stanęły problemy administracyjne.
Jak przekazał francuski dziennikarz Romain Molina, chodzi najpewniej o brakujące dokumenty wymagane przez Stany Zjednoczone. 30-latek trafnie pyta, jak mogło dojść do sytuacji, w której nikt wcześniej nie zauważył, że istnieje takowy problem.
"Nowa katastrofa pod względem organizacji. Samolot reprezentacji Urugwaju nie został wpuszczony do Stanów Zjednoczonych z powodu problemów administracyjnych (brakuje najwyraźniej niektórych dokumentów), mimo że oni jutro grają w Miami przeciwko Arabii Saudyjskiej. Nowy lot ma wystartować za kilka godzin, biorąc pod uwagę, że panuje chaos między Federacją a FIFA - konferencja prasowa selekcjonera Marcelo Bielsy może zostać odwołana (co zamieni się w karę finansową). Jedno pytanie: jak to możliwe, że nikt nie zauważył WCZEŚNIEJ, że jest problem?" - czytamy we wpisie.
O braku pozwoleń na wjazd na terytorium USA pisze Alerta News 24. "Lot Urugwaju do Miami nie wystartuje na czas, ponieważ samolot, który miał przetransportować reprezentację, nie posiada pozwoleń na wjazd do Stanów Zjednoczonych i w związku z tym nie będzie mógł wystartować z Playa del Carmen do Miami" - napisano.
Rodrigo Romano, urugwajski dziennikarz, uchylił rąbka tajemnicy w tej sprawie. "Są problemy z oficjalnymi dokumentami samolotu, który przetransportuje reprezentację Urugwaju do Stanów Zjednoczonych. Trwa pilne poszukiwanie rozwiązania, aby można było wystartować z Cancun do Miami, ale samolot nie ma pozwolenia na wjazd na terytorium Stanów Zjednoczonych. Kadra znajduje się w kompleksie Mayakoba, czekając na wieści. Urugwaj musi wylądować najpóźniej o godzinie 19.00" - pisze.
Reprezentacja Urugwaju w rozgrywkach grupy H zmierzy się kolejno z Arabią Saudyjską (15.06), Republiką Zielonego Przylądka (21.06) oraz Hiszpanią (26.06).