Mistrzostwa świata 2026 trwają w najlepsze. W niedzielny wieczór do gry wkroczyła reprezentacja Holandii, która podejmowała Japonię. Okazuje się, że spotkanie przeszło do historii holenderskiej piłki, zanim się jeszcze rozpoczęło.
"0/2 - Holandia rozpoczyna mecz na mistrzostwach bez zawodnika z Eredivisie po raz pierwszy w historii, podczas gdy przeciwnicy Japończycy wystawiają dwóch graczy z holenderskiej ligi w swoim składzie wyjściowym" - napisał statystyczny profil OptaJohan na portalu X.
Ronald Koeman posłał w bój jedenastkę, która składała się z przedstawicieli ośmiu różnych klubów. I tak oglądaliśmy: Barta Verbruggena i Jana Paula van Hecke z Brighton, Virgila van Dijka, Ryana Gravenbercha i Cody'ego Gakpo z Liverpoolu, Micky'ego van de Vena z Tottenhamu, Denzela Dumfriesa z Interu, Tijaniego Reijndersa z Manchesteru City, Frenkiego de Jonga z Barcelony, Donyella Malena z Romy i Crysencio Summerville'a z West Hamu.
Tymczasem w reprezentacji Japonii od początku oglądaliśmy dwóch piłkarzy grających na co dzień w Eredivisie. Mowa o duecie z Feyenoordu: Tsuyoshim Watanabe i Ayase Uedzie. Co ciekawe na japońskiej ławce zasiadło trzech kolejnych piłkarzy z ligi holenderskiej: Ko Itakura i Takehiro Tomiyasu z Ajaksu Amsterdam oraz Koki Ogawa z NEC Nijmegen.
Ilu piłkarzy z rodzimej ligi w gronie rezerwowych pozostawił Koeman? Tylko dwóch: Guusa Tiela z PSV Eindhoven i Wouta Weghorsta z Ajaxu.