Trwające mistrzostwa świata w piłce nożnej niosą za sobą wiele kontrowersji. Część z nich związanych jest z postacią Donalda Trumpa. Część z nich dotyczy działań FIFA i Gianniego Infantino. Juergenowi Kloppowi wyraźnie nie podoba się fakt, że na turnieju wprowadzono innowacje dotyczące organizacji meczów. Chodzi o obowiązkowe przerwy na uzupełnienie płynów. Według niemieckiego trenera to działanie na pokaz, które jest podszyte chęcią zarobku.
"Piłka nożna stała się zakładnikiem kadry kierowniczej zaszytej w klimatyzowanych biurach. Przerwy na wodę są przedstawiane jako tarcza chroniąca zdrowie zawodników, szlachetny miecz chroniący przed upałem. Ale to nic więcej niż pozłacana klatka zbudowana dla sponsorów. Piłka nożna kiedyś była głównym wydarzeniem, ale teraz grozi jej, że stanie się muzyką w tle reklamy" - powiedział Klopp cytowany przez stację ZDF.
To ewidentny przytyk wobec FIFA. Przypomnijmy, że obligatoryjne przerwy na uzupełnienie płynów - niezależne od panującej na stadionie temperatury - to jedna z organizacyjnych innowacji na tegorocznym mundialu.
Klopp, tak jak i reszta Niemców, po debiucie ich reprezentacji na mistrzostwach świata 2026, może być zadowolony. Piłkarze Juliana Nagelsmanna pokonali 7:1 Curacao i choć stracili gola z jednym z mundialowych kopciuszków, to zaprezentowali pokaz siły. Niemcy czekają na wyjście z grupy na mundialu od 2014 roku.