Gdyby barażowy mecz Polska - Szwecja skończył się wygraną Biało-Czerwonych, to w nocy z niedzieli na poniedziałek zaczynałby się dla nas mundial. Polacy zmierzyliby się z Tunezją, ale wcześniej odbyłby się inny ważny dla Biało-Czerwonych mecz: Holandia - Japonia. Cóż, nas na mundialu nie ma, ale spotkanie Holendrów z Japończykami rozkręcało się z kwadransa na kwadrans.
Początkowo można było odnieść wrażenie, że oba zespoły przede wszystkim nie chcą stracić gola. Ataki Holendrów i Japończyków były powolne i nieliczne. Po stronie Oranje wyróżnić można dwie okazje. Na początku meczu bardzo ładnie z piłką w polu karnym obrócił się Malen i oddał groźny strzał na bramkę - świetnie spisał się w tej sytuacji Suzuki. Prawie pół godziny później japoński bramkarz znów uchronił swój zespół przed stratą gola, gdy Holendrzy oddali strzał po rzucie rożnym.
Japończycy atakowali rzadziej, ale też potrafili stworzyć zagrożenie. Najlepszą okazję w końcówce pierwszej połowy miał Nakamura, który wykorzystał fakt, że holenderski obrońca minął się z piłką. Japończyk oddał mocny strzał, ale obok bramki. Chwilę później dobrą szansę miał Ueda, ale on również nie był w stanie celnie uderzyć. Do przerwy był remis 0:0.
Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia Holendrów. Już w 51. minucie do siatki trafił Virgil van Dijk, który uciekł japońskiej obronie i pokonał Suzukiego strzałem głową. Nie było wielkim zaskoczeniem, że pierwszy gol dla Holandii padł po dośrodkowaniu - już wcześniej w tym meczu Japończycy mieli problemy w powietrzu.
I w końcu mecz się rozkręcił! Gola zaczęli szukać Japończycy i znaleźli go bardzo szybko, bo w 57. minucie. Nakamura zszedł z piłką do środka i oddał mocny strzał zza pola karnego, którym pokonał Verbruggena.
Japończycy z remisu cieszyli się zaledwie moment, bo chwilę później równie ładnego gola zdobył Summerville, który wymierzył idealnie po dalszym słupku i znów wyprowadził Holendrów na jednobramkowe prowadzenie.
Japończycy jednak się nie poddawali i starali się doprowadzić do wyrównania. I ich starania w końcu przyniosły efekt. W 89. minucie Japonia miała rzut rożny. I właśnie po tym stałym fragmencie gry Ogawa oddał uderzenie, które doprowadziło do remisu 2:2! Zawiódł Van Dijk, który przegrał pojedynek w powietrzu z zawodnikiem niższym o 9 centymetrów. Piłka jeszcze odbiła się od Kamady i to jemu ostatecznie zostało zaliczone trafienie.
W drugim meczu grupy F Szwecja zmierzy się z Tunezją - mecz rozpocznie się o godz. 4:00 w poniedziałek czasu polskiego.