Omar Artan w ubiegłym roku został uznany przez Afrykańską Konfederację Piłkarską (CAF) za najlepszego arbitra kontynentu. W dniu 12 sierpnia ma poprowadzić spotkanie Superpucharu Europy między Paris Saint-Germain a Aston Villą, które odbędzie się w Salzburgu.
Sprawa sędziego z Somalii jest co najmniej kontrowersyjna. Wygląda na to, że FIFA uległa naciskom Stanów Zjednoczonych, a teraz próbuje wyjść z tej sytuacji z twarzą.
Oficjalnym powodem niewpuszczenia Omara Artana do USA miały być jego rzekome powiązania z somalijską organizacją terrorystyczną Al-Shabaab. Po dotarciu na lotnisku w Miami Artan został poddany 11-godzinnemu przesłuchaniu, a jego paszport dyplomatyczny oraz wniosek o jednokrotną wizę amerykańską został odrzucony. Arbiter musiał więc, via Stambuł, wrócić do domu w Mogadiszu.
- Miałem odpowiednie dokumenty i wszystko inne. Miałem właściwą wizę. Jestem po prostu sędzią, który próbuje spełnić swoje marzenie, największe marzenie mojego życia, jakim był przyjazd na Mistrzostwa Świata - powiedział Omar Artan, cytowany przez BBC.
Angielscy dziennikarze przekazali sensacyjną wiadomość, która poddaje w wątpliwość wcześniejszą decyzję USA o zakazie dla Somalijczyka.
"Mimo iż Artan nie weźmie udziału w Mistrzostwach Świata, FIFA zobowiązała się do wypłacenia mu pensji. Sędziowie nie znają dokładnej kwoty, jaką otrzymają za sędziowanie na Mistrzostwach Świata - wynagrodzenie jest wypłacane po zakończeniu turnieju" - czytamy na stronie BBC.
34-letni arbiter zapowiedział, że zamierza sędziować mecze podczas kolejnych mistrzostw świata. Te w 2030 roku odbędą się w Hiszpanii, Maroku oraz Portugalii, a trzy pierwsze spotkania zaplanowano w Argentynie, Paragwaju i Urugwaju. Będzie to pierwszy mundial, który zawita aż na trzy kontynenty.