Mistrzostwa świata to nie tylko zwycięstwa faworytów, ale także wielkie niespodzianki. I do takiej niespodzianki doszło w sobotni wieczór w San Francisco. Szwajcaria zremisowała z Katarem (1:1), gola na wagę utraty punktów rywal strzelił jej w doliczonym czasie gry.
"Szwajcarzy postawili na totalny minimalizm i prawie za to zapłacili, bo w 90. minucie zostawili w polu karnym niepilnowanego Ahmeda Alaaeldina, który na ich szczęście uderzył prosto w bramkarza. Pięć minut później już szczęścia zabrakło. Dośrodkowanie w pole karne, Khoukhi wygrywa pojedynek główkowy i wyrównuje na 1:1! SENSACJA! Katar wyrównał rzutem na taśmę i zdobył swój pierwszy w historii punkt na mistrzostwach świata. Szwajcaria dostała bolesną lekcję, że skrajny minimalizm się nie opłaca" - pisał dziennikarz Sport.pl Bartosz Królikowski, który relacjonował spotkanie Szwajcarii z Katarem.
Wynik jest szokujący dla dziennikarzy i komentatorów. A jak przyjął go selekcjoner Helwetów? - Nie możemy stracić piłki w ostatnich pięciu minutach - grzmiał Yakin (cytaty za: bluewin.ch). - Zabrakło nam niezbędnego sprytu. Przeciwnik czekał na swoją jedyną szansę pod koniec, a my mu ją stworzyliśmy - stwierdził.
51-latek miał pretensje o brak skuteczności swojego zespołu. - Dosłownie rozgrzaliśmy ich bramkarza - pieklił się. Przy tym nie zdejmował z siebie odpowiedzialności. - Muszę dobrze się zastanowić, kiedy sprawy nie idą dokładnie tak, jak planowałem - przyznał. I starał się zachować optymizm. - Wyjdziemy z tej sytuacji silniejsi - zakończył.
Szwajcaria w kolejnym meczu grupowym zmierzy się z Bośnią i Hercegowiną. Mecz zostanie rozegrany 18 czerwca o 21:00 w Inglewood. Na zakończenie fazy grupowej zagra z Kanadą. To spotkanie zaplanowano na 24 czerwca na 21:00 w Vancouver.