Tegoroczne mistrzostwa świata nie są łatwe dla reprezentacji Iranu. Nie chodzi o to, że grają w grupie G z Nową Zelandią, Belgią i Egiptem. Mowa o sytuacji geopolitycznej i konflikcie z USA, przez który baza piłkarzy tej nacji została przeniesiona do Meksyku. "Poza tym kilkunastu członków irańskiej federacji, w tym prezes Mehdi Taj, nie otrzymali wizy, więc nie mogli pojawić się na terenie USA" - relacjonowaliśmy na łamach Sport.pl.
Teraz dziennikarze "The Guardian" relacjonują, jak cała reprezentacja Iranu jest traktowana w Meksyku. Kadra przebywa w Tijuanie, gdzie stworzyła tymczasową bazę. Według relacji mediów, okolicę patrolują uzbrojeni w karabiny maszynowe, zamaskowani mężczyźni w hełmach. "Ciężarówki z odkrytymi dachami patrolowały dziś drogi wokół Estadio Caliente. (...) Przejeżdżają one co kilka godzin obok głównego wejścia" - czytamy.
"Stało się to już normą tutaj, w północno-zachodnim Meksyku, na stadionie, którego większość drużyn z krajowej ligi nie lubi odwiedzać ze względu na odległość od innych piłkarskich centrów kraju i twardą sztuczną nawierzchnię" - podkreślono.
Serwis przypomina, że Iran miał stacjonować około 644 kilometrów dalej - w Tucson w Arizonie, w kompleksie sportowym Kino. "Plany te zostały porzucone w pośpiechu w tygodniach po tym, jak Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły ataki na sam Iran, w których zginęła głowa państwa i kilku czołowych przywódców. Obecna sceneria, w samym sercu tętniącej życiem Tijuany, jest miejscem tych i niezliczonych innych ataków, gróźb i ataków politycznych" - twierdzi serwis.
Zobacz też: Cały stadion nagle spojrzał na Paris Hilton. Nawet ona tego nie popsuła
Co ciekawe, o przenosinach Iranu do Tijuany pracownicy klubu dowiedzieli się... "dwa tygodnie temu podczas rozmowy telefonicznej z FIFA" - czytamy. Musieli oni pracować po 18 godzin dziennie, by przygotować obiekt dysponujący tylko jednym boiskiem z naturalną murawą.
"Wstęp na obiekt jest ściśle kontrolowany. Przepustki są dwukrotnie sprawdzane, a następnie ponownie sprawdzane. Chociaż drużyna zatrzymała się w pobliskim hotelu, sytuacja polityczna wymagała zachowania najwyższych środków bezpieczeństwa. Stąd karabiny maszynowe, zaostrzone środki bezpieczeństwa, brak informacji o godzinach treningów, miejscach filmowania i o tym, kto, jeśli w ogóle, będzie mówił o najnowszej, nadzwyczajnej sytuacji, w jakiej znalazła się drużyna" - podkreślono.
"The Guardian" opisuje, że praktycznie "jedyną grupą społeczną, która powitała Irańczyków z otwartymi ramionami, są Meksykanie" - czytamy. Pomimo utrudnień pracownicy Club Tijuana dołożyli wszelkich starań, by powitać reprezentację na ich obiektach.
To, co się dzieje podczas tego mundiali skomentowali także obecni tam fani. - Wstydzę się tego, co robią Stany Zjednoczone - powiedział agencji AFP jeden z kibiców (cyt. za "The Guardian").
- To nie w porządku... [Stany Zjednoczone] traktują wszystkich jak terrorystów - mówił inny z fanów.