Pojechali na MŚ zamiast Włochów i zremisowali z Kanadą. "Musimy wygrywać"

Reprezentacja Bośni i Hercegowiny może czuć niedosyt po swoim pierwszym meczu na mistrzostwach świata. Podopieczni Sergeja Barbareza zremisowali 1:1 z Kanadą, choć wygrywali do 78. minuty. Jednak selekcjoner kadry, która wyeliminowała w barażach Włochów, docenia ten punkt i przyznaje wprost: "Mieliśmy szczęście".
SOCCER-WORLDCUP-CAN-BIH/
KEVIN SOUSA / IMAGN IMAGES via Reuters

Mecz Bośni i Hercegowiny z Kanadą był do tej pory najlepszym na tym turnieju. Od pierwszej minuty spotkania piłkarska jakość była po stronie gospodarzy. A jednak to oni stracili pierwszego gola. W 21. minucie goście dali radę zaskoczyć Kanadyjczyków po rzucie rożnym. Bośniacy, mający zdecydowaną przewagę wzrostu, wyszli na prowadzenie po golu głową Jovo Lukicia.

Zobacz wideo Dorota Borowska: Nie był to wyścig marzeń

Trener Bośni przyznał to wprost: "Mieliśmy szczęście"

Po tym golu obraz meczu się nie zmienił. Wciąż dużo lepsi - choć nieco chaotyczni w swoich atakach - byli Kanadyjczycy. Bośnia i Hercegowina momentami broniła się rozpaczliwie - jak wtedy, gdy Sead Kolasinac w ostatniej chwili wybijał piłkę zmierzającą do bramki. Długo przynosiło to efekty. Gospodarze dali radę zdobyć gola na 1:1 dopiero w 78. minucie. I ostatecznie oba zespoły musiały zadowolić się jednym punktem.

Sergej Barbarez - selekcjoner reprezentacji Bośni i Hercegowiny - przyznał po meczu, że jego zespół miał szczęście.

- Kiedy prowadzisz na 10 minut przed końcem meczu, zawsze jest żal, że nie udało się wygrać, ale mieliśmy szczęście. Trzeba patrzeć realistycznie, a remis 1:1 to wynik sprawiedliwy. Dla nas to dobry punkt przed kolejnymi meczami - powiedział po zakończeniu spotkania, cytowany przez portal oslobodjenje.ba.

- To nam otwiera drogę do awansu. Nie będziemy się bawić w matematykę po pierwszym meczu, ale musimy próbować wygrywać następne mecze, wtedy zobaczymy, co się stanie - dodał.

Selekcjoner bośniackiej kadry docenił też głównego bohatera swojego zespołu - strzelca bramki Jovo Lukicia.

- Każdy z chłopaków ma pracę do wykonania i po to tu są. To świetne uczucie, gdy ktoś ci się odpłaca na boisku, ale tak po prostu musi być, taka jest zasada. Gol Jovo był ważny, bo jest napastnikiem i dla takich momentów żyje - powiedział trener.

Teraz przed reprezentacją Bośni i Hercegowiny mecz z kadrą Szwajcarii. To spotkanie odbędzie się 18 czerwca o 21:00. Szwajcarzy swoje pierwsze spotkanie rozegrają dopiero dzisiaj - w sobotę 13 czerwca - o 21:00. Ich rywalem będzie Katar.

Więcej o: