Mistrzostwa świata w USA, Meksyku oraz Kanadzie rozpoczęły się od start w grupie A. W nich punktowały Meksyk oraz Korea Południowa, które pokonały odpowiednio RPA 2:0 oraz Czechy 2:1. W piątek do gry przystąpi drugi z gospodarzy, Stany Zjednoczone. Podopieczni Mauricio Pochettino na inaugurację rozgrywek zmierzą się z Paragwajem.
Dla gospodarzy będzie to z pewnością bardzo ważny egzamin, gdyż stawiani są przed pierwszym gwizdkiem w roli faworyta spotkania. Docelowo USA chcą odegrać znaczącą rolę podczas trwającego mundialu, jednakże o taką sztukę łatwo nie będzie. Forma zespołu w ostatnich pięciu meczach to dwa zwycięstwa i trzy porażki, przy aż 12 straconych bramkach, co świadczy o problemach w defensywie drużyny.
W przeszłości gospodarze wielkich imprez mogli liczyć na wsparcie głów państwa na trybunach. Tak uczynili m.in. Brazylijczycy, Rosjanie, których dopingował Władimir Putin czy Katarczycy przed czterema laty. W przypadku Stanów Zjednoczonych będzie jednak inaczej. Podczas pierwszego spotkania próżno będzie szukać Donalda Trumpa w loży honorowej. Powodem takiej decyzji jest przygotowywanie się do organizacji gali UFC obok Białego Domu. Wydarzenie to obędzie się w nocy z soboty na niedzielę (13-14 czerwca). Ma ono związek z obchodami 250. rocznicy niepodległości USA oraz 80. urodzinami samego Trumpa.
Według informacji medialnych polityk pojawi się z pewnością podczas zaplanowanego na 19 lipca finału mistrzostw świata, który odbędzie się w New Jersey na obiekcie Met Life Stadium. Prezydent Stanów Zjednoczonych ma wówczas uczestniczyć w ceremonii wręczenia trofeum dla zwycięzców mundialu.
USA w grupie D, prócz starcia z Paragwajem czeka jeszcze pojedynek z Australią (19.06) oraz Turcją (26.06). Awans do fazy play-off wywalczą dwa najlepsze zespoły z grupy oraz osiem drużyn z najlepszym bilansem sklasyfikowanych na trzecim miejscu w fazie grupowej.