W czwartek (11 czerwca) wystartował tegoroczny mundial. W meczu otwarcia Meksyk zwyciężył z RPA 2:0. Później rozegrano drugi mecz grupy A, w którym Korea Południowa przegrywała z Czechami 0:1, ale zdołała odwrócić losy rywalizacji i zwyciężyć 2:1. W piątek czeka nas jeszcze pojedynek Kanady z Bośnią i Hercegowiną (godz. 21:00), a w nocy polskiego czasu - o godz. 3:00 - turniej zainauguruje reprezentacja USA, która zmierzy się z Paragwajem.
Cierpkich słów amerykańskim kibicom nie szczędził Zlatan Ibrahimović, nazywając ich najbardziej wrażliwymi na świecie. Użył także sformułowania "miękcy". Czym to jest spowodowane? Szwed wrócił wspomnieniami do występów w lidze MLS, gdzie bronił barw Los Angeles Galaxy (lata 2018-2019).
- Kiedy przegrywaliśmy, wychodziłem ze stadionu i widziałem kibiców śmiejących się, jedzących tacos, czekających przy twoim samochodzie [na zdjęcie lub autograf - przyp.red.] - powiedział w programie w programie Jimmy Kimmel Live.
Ibrahimović przyznał wprost, że amerykańscy kibice zachowują się zupełnie inaczej niż ci europejscy. Wybitny przed laty piłkarz dał do zrozumienia, że nie odczuwał większej presji podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych. Powiedział równocześnie, dlaczego tamtejsi fani niekoniecznie są ludźmi wymagającymi.
- To wszystko ze względu na format ligi. Są play-offy, więc w sezonie zasadniczym można wygrać lub przegrać, i to jest w porządku. Najważniejsze to dostać się do play-offów. W Europie jest inaczej, zwłaszcza w wielkich ligach. Jest presja. Uwierz mi, kiedy przegrywasz, w ciągu pięciu minut cały stadion na ciebie buczy i to czujesz - dodał.
Szwed przyznał wprost również, że jako ekspert telewizyjny pokaże prawdziwego siebie. Nie zamierza "trzymać się scenariusza".