W meczu Korea Południowa - Czechy na prowadzenie wyszli ci drudzy za sprawą Ladislava Krejciego w 59. minucie. Co ciekawe, Czesi strzelili gola za pomocą najłatwiejszych środków. Po wyrzucie z autu Krejci uderzył głową i piłka wylądowała w siatce. Później do głosu doszli rywale. Najpierw do siatki trafił Hwang In-beom (67'), a następnie Oh Hyeon-gyu (80').
Już na boisku Krejci, będący kapitanem Czechów, pokazywał swoją złość. W wywiadzie pomeczowym było podobnie. - Jestem wściekły - podkreślił wprost.
- Wciąż przyzwyczajamy się do nowej taktyki. Dla wszystkich z nas to pierwsze mistrzostwa świata, więc pewna nerwowość jest czymś naturalnym. To może wpływać na naszą grę w ofensywie - tłumaczył, cytowany przez serwis sport.aktualne.cz.
Znacznie bardziej irytowały go błędy popełniane w defensywie. - Musimy być bardziej zwarci jako zespół. Dostęp do naszej bramki powinien być praktycznie niemożliwy. Powinniśmy trzymać się razem, a tymczasem tracimy dwa gole po bardzo podobnych akcjach - dodał zdenerwowany Krejci.
- Wiedzieliśmy, jak ważne będzie utrzymanie prowadzenia, ale niestety nie daliśmy rady - kontynuował ze smutkiem.
Krejci dał też do zrozumienia, że turniej dopiero ma swoje otwarcie. Czesi następny mecz zagrają 18 czerwca z RPA i do tego czasu muszą się podnieść, jeśli chcą marzyć o wyjściu z grupy.
- Teraz dominuje rozczarowanie, ale to dopiero początek. Turniej będzie długi. Dziś jesteśmy źli i sfrustrowani, ale od jutra musimy przygotowywać się do kolejnego meczu. Wiemy, jak będzie ważny i jak wiele może zmienić. Musimy wyciągnąć wnioski z tej porażki - skwitował kapitan Czechów.
Najbliższy rywal naszych sąsiadów także rozpoczął mistrzostwa świata od porażki. RPA przegrało z Meksykiem 0:2, będąc zespołem wyraźnie słabszym.