Mistrzostwa świata 2026 oficjalnie otwarte. Inauguracja imprezy odbyła się na Estadio Azteca, gdzie Meksyk bez problemów pokonał 2:0 Republikę Południowej Afryki. Na boisku, choć zobaczyliśmy aż trzy czerwone kartki, obyło się bez większych kontrowersji. Tych wciąż jednak nie brakuje - głównie z powodów politycznych - wokół tegorocznego mundialu. I one nie ucichną także z powodu tego, co wydarzyło się podczas pierwszego meczu MŚ.
To było jeszcze przed spotkaniem. Wzdłuż dachu stadionu w Mexico City rozmieszono flagi poszczególnych państw. Wśród nich znalazły się także barwy Rosji, która wciąż pozostaje zawieszona w strukturach FIFA oraz UEFA po napaści na Ukrainę w lutym 2022 roku.
Obecność rosyjskiej flagi jest skandaliczna, ale równocześnie nie powinna nikogo przesadnie dziwić, skoro prezydent FIFA Gianni Infantino wielokrotnie pozytywnie wypowiadał się o Rosjanach oraz o swojej relacji z Władimirem Putinem. Infantino jest wielkim orędownikiem powrotu przedstawicieli tego państwa do rywalizacji na boisku, o czym także wielokrotnie wspominał.
Na początku roku prezydent FIFA powiedział w rozmowie ze Sky News, iż zakaz gry dla rosyjskich ekip niczego nie osiągnął, a stworzył jedynie więcej frustracji i nienawiści. Jego zdaniem umożliwienie gry młodym zawodnikom z kraju agresora w Europie mogłoby mieć pozytywny wpływ. Sprzeciwiał się także nałożenia podobnych sankcji na USA i Izrael, których też się domagano. - Powinniśmy zapisać w naszych statutach, że nigdy nie możemy zakazywać żadnemu krajowi gry w piłkę nożną z powodu działań jego przywódców politycznych. Ktoś musi utrzymywać te więzi - mówił Infantino.
Infantino mecz otwarcia oglądał z trybun. Nie było to wybitne widowisko. Meksyk pewnie i zasłużenie wygrał 2:0 po golach Juliana Quinonesa i Raula Jimeneza. W drugim meczu grupy A Korea Płd. pokonała Czechy 2:1. W drugiej kolejce Meksyk zagra z Koreą (19 czerwca, 3:00), a RPA zmierzy się z Czechami (18 czerwca, 18:00).