Drugi dzień mistrzostw świata zaproponuje kibicom dwa starcia, które rozegrane zostaną w grupach B i D. Choć formalnie - w Polsce będą to dwa dni, bowiem spotkanie USA z Paragwajem zostanie rozegrane w sobotę nad ranem czasu polskiego. Każdego dnia w naszym cyklu liczymy jednak mecze według stref czasowych za oceanem, a zatem na czekają nas starcia:
"I am from Bosnia, take me to America. I really want to see Statue of Liberty. I can no longer wait take me to United States!" (Jestem z Bośni, zabierz mnie do Ameryki. Tak bardzo chcę zobaczyć Statuę Wolności. Nie mogę dłużej czekać, zabierz mnie do USA) - niosło się przez ulice Sarajewa po tym, jak Bośniacy pokonali w rzutach karnych Włochów i awansowali na mundial. Przebój bośniackiej grupy Dubioza Kolektiv może zostać jednym z najbardziej charakterystycznych muzycznych elementów mundialu.
Bośnia wraca na mistrzostwa świata po 12 latach przerwy. W 2014 roku odpadła po fazie grupowej - wygrała jeden mecz, przegrała dwa. Tym razem może być inaczej, a bośniaccy kibice wierzą w to, że powodów do radości dostarczy im ich największa legenda.
Edin Džeko to w Bośni człowiek-instytucja. Rozegrał dla kadry 148 meczów, strzelił 74 gole. Jest rekordzistą pod względem występów i trafień. 17 marca skończył 40 lat, ale ani myśli o tym, by kończyć karierę. Dopiero co awansował do Bundesligi z Schalke 04 Gelsenkirchen, a teraz może zostać drugim najstarszym strzelcem gola w historii mistrzostw świata.
Do tej pory na mundialu mieliśmy tylko jednego piłkarza, który trafił do siatki, mając już czterdziestkę na karku. Kameruńczyk Roger Milla zdobył gola w przegranym 1:6 meczu z Rosją podczas mundialu z 1994 roku, który rozgrywany był... w USA. Historia może więc zatoczyć koło, a historię bośniackiej legendy na Sport.pl opisywał nasz dziennikarz Bartosz Królikowski.
Wszyscy pamiętamy wspaniałą Hiszpanię, która w latach 2008-12 zdominowała futbol. Dwa razy wygrała mistrzostwo Europy, a raz sięgnęła po mistrzostwo świata. Niewiele jednak brakowało, a zespół prowadzony wówczas przez Vicente Del Bosque odpadłby z mundialu 2010 w ćwierćfinale. Paragwajczycy postawili wówczas twarde warunki. Mogli objąć prowadzenie, ale Oscar Cardozo zmarnował rzut karny. Jedenastkę zmarnowali także Hiszpanie - Justo Villar obronił strzał Xabiego Alonso. Ostatecznie ówcześni mistrzowie Europy wygrali, ale tylko 1:0. Gola w końcówce strzelił David Villa.
Trudno w to uwierzyć, ale to spotkanie pozostaje ostatnim występem Paragwaju na mistrzostwach świata. W 2014, 2018 i 2022 roku ulice Asuncion nie świętowały. Teraz znów będą miały taką możliwość. Piłkarze prowadzeni przez Gustavo Alfaro trafili do grupy z USA, Turcją i Australią. W takiej kolejności zmierzą się z tymi rywalami. I choć nie będą faworytami, to będą mogli zaskoczyć.
Paragwajczycy w eliminacjach do mistrzostw świata potrafił pokonać Brazylię i Argentynę. Oni także - podobnie jak Džeko i Amerykanie (o czym niżej) - mogą nawiązać do przeszłości. Po raz ostatni swoją inaugurację mundialu wygrali w... 1986 roku. Turniej rozgrywano w Meksyku, a Paragwaj po trafieniu Romerito pokonał Irak 1:0.
Wiemy, w tym miejscu nie spodziewaliście się wspomnienia papieża Leona XIV. Kardynał Robert Prevost urodził się w Chicago i choć nie zostanie tam rozegrane żadne spotkanie mundialu, to sam mundial postać Ojca Świętego łączy z wyjątkową statystyką.
Trzech ostatnich papieży przyniosło krajom, z których pochodzili, pozytywną wróżbę. W 1978 roku Karol Wojtyła został głową Kościoła Katolickiego - cztery lata później Polacy zdobyli medal na mundialu. W 2005 roku suwerenem Państwa Watykańskiego został Joseph Ratzinger - rok później medal na mistrzostwach wywalczyli Niemcy. Wreszcie w 2013 roku konklawe wyłoniło Jorge Mario Bergolio - rok później Argentyńczycy świętowali wicemistrzostwo świata.
Zdajemy sobie sprawę, że podtrzymanie papieskiej przepowiedni będzie trudne, ale jednocześnie jesteśmy ciekawi jak spiszą się piłkarze z USA. Na razie, w dużej mierze dzięki prezydentowi kraju Donaldowi Trumpowi oraz licznym kontrowersjom organizacyjnym, są w cieniu. Ale teraz, w czwartym meczu mistrzostw, zagrają z Paragwajem.
Amerykanie na trzech ostatnich mundialach, na których występowali, dochodzili do 1/8 finału. Ich najlepszy wynik to trzecie miejsce wywalczone w 1930 roku. W czasach bardziej współczesnych - ćwierćfinał w 2002 roku.
Jeśli ktoś jest fanem statystyk i wierzy w to, że historia lubi się powtarzać - w 1930 roku Amerykanie także grali na mundialu z Paragwajem. Wygrali gładko 3:0. Skoro zaś o historii mowa, to czujemy się w obowiązku wspomnieć, że w 1994 roku, gdy Amerykanie po raz pierwszy organizowali mundial, na dzień dobry zremisowali 1:1 ze Szwajcarią.