- Nie chcę i myśmy po meczu nie rozmawiali na temat sędziego. Nie szukamy winy u arbitra. Patrzymy na siebie - tak Jan Urban mówił o Slavko Vinciciu, który prowadził finał baraży między Polską i Szwecją (2:3). Słoweniec podjął kilka kontrowersyjnych decyzji (a były też ewidentne błędy jak żółta kartka dla Krzysztofa Piątka za faul, którego nie było), co wypominali mu eksperci.
Mimo tamtej sytuacji 46-latek pozostał w sędziowskiej elicie. Dostał m.in. ćwierćfinałowe spotkanie Ligi Mistrzów Bayern Monachium - Real Madryt (4:3), po którym zrobiło się wokół niego gorąco m.in. za sprawą czerwonej kartki pokazanej Eduardo Camavindze. - Nigdy nie oceniam kolegów po fachu publicznie. Slavko Vincić? Świetny sędzia, fantastyczny mecz - tak komentował to wówczas Szymon Marciniak. Teraz przed Słoweńcem mundial, gdzie już na starcie dostanie prestiżowy mecz.
Vincić poprowadzi spotkanie Brazylii z Marokiem, które odbędzie się w niedzielę 14 czerwca o północy czasu polskiego. Na liniach będą jego rodacy Tomaz Klancnik oraz Andraz Kovacić, czwartym sędzią mianowano Sandro Schaerera, a rezerwowym asystentem Stephane'a De Almeidę (obaj ze Szwajcarii).
Zobacz także: 1,35 miliarda euro z jednej farmy. Sami mogliby wygrać mundial
Dla 46-letniego Słoweńca tegoroczny mundial jest czwartą wielką imprezą w roli arbitra głównego. Wcześniej sędziował Euro 2024 (dwa mecze grupowe i półfinał), mistrzostwa świata 2022 (dwa mecze grupowe) oraz Euro 2020 (dwa mecze grupowe i ćwierćfinał). Jego największym osiągnięciem jest poprowadzenie finału Ligi Mistrzów w sezonie 2023/24 (Real Madryt 2:0 Borussia Dortmund).
Slavko Vincić kilkukrotnie sędziował też polskim reprezentacjom i klubom. W przypadku seniorskiej kadry poza wspomnianym meczem ze Szwecją były to spotkania z Estonią (5:1) w 2024 r. oraz z Albanią (1:0) w 2023 r. Ponadto po razie sędziował kadrze U-21 oraz Legii Warszawa - tej pierwszej w 2017 r. na Euro ze Szwecją (2:2), tej drugiej w 2019 r. przeciwko Rangersom w Glasgow (0:1).