Nie można było sobie wymarzyć lepszego miejsca na rozpoczęcie mundialu. Estadio Azteca w Mexico City to mekka futbolu. Mistrzostwo świata zdobywali tutaj Pele i Diego Maradona.
Na całej kuli ziemskiej nie ma bardziej mundialowego miejsca. To tu w 1970 roku trzecie mistrzostwo świata zdobywał legendarny Pele. To tu 16 lat później w jego ślady poszedł Diego Maradona, a tydzień przed finałem strzelił dwa najsłynniejsze gole w historii turnieju - jednego po solowej akcji, drugiego po słynnej "ręce Boga". To tu dwukrotnie rozpoczynano najważniejszą piłkarską imprezę świata. Estadio Azteca oddycha mundialem.
W 1972 roku polski zespół muzyczny "2 plus 1" wydał pierwszy album: "Nowy wspaniały świat". Jego flagowym utworem stała się piosenka "Chodź, pomaluj mój świat". Śmiało można przypuszczać, że gdyby Janusz Kruk i Elżbieta Dmoch urodzili się nie w Warszawie, a w Rio de Janeiro, ich przebój podbiłby całą Amerykę Południową. Najgłośniej niósłby się na meksykańskim Estadio Azteca.
21 czerwca 1970 roku świat - niczym w piosence wyżej wspomnianego duetu - został pomalowany na żółto i na niebiesko. W finale mundialu Brazylia rozbiła Włochów 4:1, sięgnęła po trzeci tytuł w ciągu 12 lat, a ku końcowi chyliła się kariera piłkarza wszech czasów - Pelego.
29 czerwca 1986 roku - w tym samym miejscu - kolor żółty został zastąpiony przez biel. Mistrzem świata została Argentyna, pokonując w decydującym spotkaniu Niemców 3:2. U szczytu sławy był następca Pelego - Diego Maradona.
Dwa powyższe finały mistrzostw świata zgromadziły łącznie ponad 200 tysięcy kibiców. Dziś, po 40 latach od drugiego z tamtych finałów, wiele się zmieniło. Liczba uczestników mundialu uległa podwojeniu - po raz pierwszy na turnieju zobaczymy aż 48 drużyn. Po raz pierwszy mistrzostwa rozegrane zostaną w trzech krajach. Jeden z nich - Meksyk - dostąpi tego zaszczytu już po raz trzeci.
"Dobrze, że to wszystko zaczyna się w Mexico City. Mundial ma tutaj wymarzone warunki, by się rozkręcić - rozśpiewanych kibiców, prawdziwą miłość do futbolu, historyczny Estadio Azteca. Mundial tutaj wydaje się jakiś prawdziwszy, bliższy wyidealizowanym wyobrażeniom, czym powinien być. Meksyk to przecież pewniak. Jego kibice co cztery lata ubarwiają czyjś mundial" - pisze z Meksyku korespondent Sport.pl Dawid Szymczak.
I trudno się z nim nie zgodzić. Meksyk wystąpił w 17 z 22 turniejów o mistrzostwo świata. Częściej o prymat na świecie grali tylko Brazylijczycy (22), Niemcy (20) i Argentyńczycy (18). Najlepszym wynikiem "El Tri" są ćwierćfinały, osiągane - jakżeby inaczej - w 1970 i 1986 roku. Pragnienie sukcesu w Meksyku jest ogromne, tak jak ogromne są serca meksykańskich kibiców.
Symptomatyczne są słowa człowieka, który w swojej karierze mierzył się z Meksykanami na Estadio Azteca.
"Słyszy się często legendarne opowieści, że na boisku nie słychać kolegów z drużyny, ale to tylko stare historie, którymi ludzie próbują cię przestraszyć. Zazwyczaj to przesada. Ale kiedy wkraczasz na murawę stadionu Azteca i zaczyna się mecz, nie słychać nikogo" - wspomina w "The Athletic" Charlie Davies, były napastnik reprezentacji Stanów Zjednoczonych. W 2009 roku strzelił gola w przegranym przez USA meczu z Meksykiem (1:2). Mimo porażki do dziś wspomina tamto trafienie jako jedno z najbardziej wyjątkowych w swojej karierze.
"Anglia ma Wembley. Włochy mają San Siro. Meksyk ma Estadio Azteca. To po prostu jeden z TYCH stadionów - a jeśli trafi ci się okazja, by na nim zagrać, to po prostu to docenisz" - dodaje.
Choć Meksykanie i Kanadyjczycy - współgospodarze tegorocznego mundialu - zostali zepchnięci na dalszy plan przez Stany Zjednoczone, w czwartkowy wieczór oczy całego świata zostaną skierowane właśnie na Azteca. Stadion, który przeszedł modernizację, może dziś pomieścić blisko 87 tysięcy widzów i po raz trzeci w historii gości mecz otwarcia imprezy. 31 maja 1970 roku mundial otworzyło spotkanie Meksyku ze Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich (0:0), a równo 16 lat później - też grano 31 maja - Włochów z Bułgarią (1:1).
Słowa: "mecz otwarcia", "Meksyk" i "remis" mają się ku sobie z jeszcze jednego powodu. 11 czerwca 2026 roku mija dokładnie 16 lat od rozpoczęcia mistrzostw świata w Republice Południowej Afryki. Na stadionie Soccer City w Johannseburgu zmierzyły się wówczas reprezentacje gospodarzy i... Meksyku. Po bramkach strzelonych przez Siphiwe Tshabalalę i Rafaela Marqueza padł remis 1:1. Ślepy los chciał, że dokładnie te dwie drużyny w czwartek o godz. 21 rozpoczną tegoroczny turniej.
Według medialnych doniesień, które kolportuje między innymi portal estadao.com.br, FIFA przed czwartkowym meczem uhonoruje Pelego i Maradonę. Zrobi to w prawdziwej świątyni futbolu.