To musiało być wstrząsające przeżycie dla prezydenta Stanów Zjednoczonych. W trakcie finału nr 3 między New York Knicks a San Antonio Spurs Donald Trump został wygwizdany przez publiczność, gdy na telebimie w Madison Square Garden ukazała się jego twarz. Historyczna, pierwsza wizyta aktualnej głowy państwa podczas finału NBA spowodowała więc niemałe kontrowersje.
Otoczka mundialu 2026 daleka jest od tylko i wyłącznie świątecznej. Organizatorzy, głównie ze Stanów Zjednoczonych oraz Meksyku, mierzą się z dużymi problemami. Bulwersujące ceny biletów, kłopoty z wizami, bardzo rygorystyczne standardy bezpieczeństwa dla "wybranych", a także protesty społeczne - to wszystko nie buduje odpowiedniego dla święta piłki nożnej klimatu.
Odpowiedzialnym w pewnej mierze za taki stan rzeczy jest Donald Trump. Zdaniem niektórych ekspertów, jego wielkie ego przysłania największy mundial w historii... Czy prezydent USA pojawi się 13 czerwca na stadionie w Los Angeles, gdzie swój pierwszy mecz (przeciwko Paragwajowi) rozegrają Amerykanie?
"Departament Stanu wydał komunikat, w którym poinformował, że w meczu weźmie udział sekretarz stanu Marco Rubio, a także sekretarz transportu Sean Duffy oraz sekretarz bezpieczeństwa krajowego Markwayne Mullin. Prezydent Trump nie potwierdził jednak publicznie, czy pojawi się na otwierającym spotkaniu w Los Angeles. Cztery osoby blisko związane z organizacją turnieju lub znające plany prezydenta – z których wszystkie zachowały anonimowość w celu ochrony relacji – przyznały, że obecnie nie spodziewają się obecności Trumpa na meczu. Plany prezydenta mogą oczywiście w każdej chwili ulec zmianie" - informują dziennikarze "The Athletic".
Ewentualna nieobecność prezydenta Trumpa byłaby czymś wyjątkowym. W ostatnim czasie podczas inauguracji mundialu przez gospodarza na trybunach zasiadali w 2022 roku emir Kataru szejk Tamim bin Hamad Al Thani, w 2018 roku prezydent Rosji Władimir Putin, a w 2014 prezydent Brazylii Dilma Rousseff.
W środowym komunikacie Departamentu Stanu można przeczytać:
"Mistrzostwa Świata FIFA to przełomowy moment dla administracji Trumpa, ukazujący amerykańskie przywództwo i gościnność globalnej widowni w czasie, gdy naród świętuje swoją 250. rocznicę powstania".
"Przy okazji meczu sekretarz Rubio spotka się z prezydentem Paragwaju Santiago Peną, aby zacieśnić strategiczne partnerstwo między USA a Paragwajem, obejmujące bezpieczeństwo regionalne, handel, inwestycje oraz nowe technologie" - dodano.
Reprezentacja USA w grupie będzie rywalizowała z Paragwajem (13 czerwca), Australią (19 czerwca) oraz Turcją (26 czerwca).