Wielka burza przed mundialem. "To jest upadek piłki nożnej"

- To jest upadek piłki nożnej jako sportu - tak sytuację wokół rozpoczynających się mistrzostw świata w USA, Kanadzie i Meksyku podsumował Michał Kołodziejczyk. W programie "Studio mundialowe" eksperci nie mieli wątpliwości. Ich zdaniem turniej został przygotowany tak, że będzie niedostępny dla przeciętnego kibica. Powody są co najmniej dwa.
SOCCER-WORLDCUP/INFANTINO
Fot. REUTERS/Henry Romero

Już w czwartek meczem Meksyk - RPA rozpoczną się piłkarskie mistrzostwa świata. Turniej rozgrywany w trzech różnych krajach z udziałem rekordowej liczby 48 drużyn od początku wzbudzał liczne kontrowersje. Porozmawiali o nich goście programu Sport.pl "Studio mundialowe". 

Zobacz wideo Mundial 2026 zniechęci kibiców? Kołodziejczyk: Odległości i ceny mogą mieć duży wpływ na oglądalność

Takiego mundialu jeszcze nie było. "Rozwalenie turnieju"

Eksperci, delikatnie rzecz ujmując, nie byli zachwyceni sposobem organizacji mistrzostw. - Wiecie, co jest zniechęcające? Rozwalenie tego turnieju. Zawsze mundial dziejący się w jednym kraju pozwalał spiąć to jakąś klamrą. Można było napisać coś o tym regionie, o tym kraju. Kiedy było rozwalone Euro 2021 między Baku a Lizbonę, mówiliśmy, że z Lizbony jest bliżej do Nowego Jorku niż do Baku. No to sprawdźmy teraz, jak daleko jest z zachodniego na wschodnie wybrzeże, albo sprawdźmy, ile jest z Meksyku do Kanady - zauważył Michał Kołodziejczyk, redaktor naczelny Canal + Sport.

Wspomniane odległości między poszczególnymi miastami-gospodarzami będą oczywiście znaczącym utrudnieniem. Zdaniem prowadzącego, Kacpra Sosnowskiego stoimy przed rozpoczęciem mundialu "niedostępnego dla kibiców". - Niedostępnego też z innych powodów. Niedostępnego z powodów cen - wtrącił się dziennikarz TVP Sport, Piotr Żelazny.

Zobacz też: Miliony z kasy miejskiej do klubu Ekstraklasy. Jest decyzja

Burza wokół biletów na mecz MŚ. Kołodziejczyk: "Dojście do ściany kapitalizmu"

Chodzi rzecz jasna o ceny biletów. Te FIFA ustaliła na horrendalnym poziomie, mimo że w teorii miało to funkcjonować zupełnie inaczej. - Dynamiczne ceny, jak rozumiem, zakładają to, że przypadku braku popytu ceny będą spadać. Mieliśmy to rok temu przy okazji KMŚ. Gdy mieliśmy ćwierćfinał Chelsea z Palmeiras, nagle mogliśmy kupić bilet za 11 dolarów. No bo też organizator nie bardzo może sobie pozwolić na puste trybuny. Ale z drugiej strony, jak jesteś kibicem z Uzbekistanu, to nie możesz kupować biletu przeddzień - przypomniał Michał Okoński z "Tygodnika Powszechnego".

- To jest dojście do ściany kapitalizmu - spuenotwał dyskusję Michał Kołodziejczyk. Posłużył się też odważną analogią. - Wprowadźmy w Warszawie dynamiczne ceny chleba i zobaczymy, że pierwsze bochenki zejdą po stówie i najedzeni będą tylko najbogatsi. To jest upadek piłki nożnej jako sportu tam, gdzie został wymyślony, dla tych których został wymyślony - dla ludzi, dla kibiców - podsumował.

W audycji ulokowano znak towarowy BETCLICK, należący do BEM OPERATIONS LIMITED.

Hazard wiąże się z ryzykiem. BEM OPERATIONS LIMITED to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi. 18+

Więcej o: