To, że mundial w Stanach Zjednoczonych nie będzie przebiegał w spokojnej atmosferze, było jasne od samego początku. W końcu Amerykanie są w stanie wojny z jednym z uczestników! Ale polityka amerykańskiego rządu - który prowadzi skrajnie antyimigrancką retorykę - ujawnia się również w trakcie przylotów kolejnych reprezentacji i innych uczestników mundialu.
Problemy z amerykańskimi służbami granicznymi mieli już Irakijczycy czy Szwajcarzy, ale to były drobnostki. Prawdziwą bombą była decyzja o niewpuszczeniu do kraju Abdulkadira Artana - najlepszego sędziego Afryki w 2025 roku. To decyzja trudna do zrozumienia, bo Artan posługiwał się paszportem dyplomatycznym, miał też ważną wizę. Sam sędzia mówił o wielkim rozczarowaniu. Udział w mundialu jest "marzeniem jego życia".
Amerykanie przekonywali, że powody, dla których nie wpuścili Artana są bardzo poważne, ale "nie mogą ich zdradzić". Według "New York Times" Artan sam przyznał, że miał być wielokrotnie pytany o to czy spotykał się z kimś związanym z somalijską grupą Al Shabab - radykalną islamską organizacją terrorystyczną.
Artan wrócił już do ojczyzny, gdzie został przywitany jak bohater narodowy. Z arbitrem spotkał się nawet premier Somalii Hamza Abdi Barre.
"Powiedziałem naszemu somalijskiemu sędziemu Omarowi Artanowi, że choć jego marzenie o sędziowaniu na mistrzostwach świata mogło się nieco opóźnić, to nigdy nie straciło na znaczeniu. Na długo przed pierwszym gwizdkiem zdobył już serca milionów ludzi i zapewnił sobie miejsce w historii" - przekazał polityk w mediach społecznościowych.
"Przez całe życie Omar nosił gwizdek nie jako symbol władzy, ale jako wyraz zaangażowania w uczciwość, sprawiedliwość i ducha gry. Poświęcił się temu, by o wyniku meczu decydowały zasługi, jednak los odmówił mu sceny, na którą tak bardzo zasługiwał" - dodał.
Mistrzostwa świata rozpoczną się już w czwartek 11 czerwca. Meczem otwarcia tego turnieju będzie starcie Meksyk - RPA. Już teraz zachęcamy do śledzenia tego spotkania w Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.