W czwartek 11 czerwca jedni z gospodarzy mistrzostw, Meksykanie, podejmą na Estadio Azteca reprezentację RPA. Początek inauguracji zaplanowano na godzinę 21.00 polskiego czasu. Do rozpoczęcia mundialu pozostało mało czasu, a ogromne wątpliwości wokół miejsca i formatu turnieju nie ustępują prognozom czysto sportowym.
Wokół mistrzostw, rozgrywanych na terenie rozciągniętym od Miami na południu do Vancouver na północy, nabrzmiało wiele kontrowersyjnych tematów. Chaos organizacyjny, wielkie protesty społeczne, absurdalnie wzmożone kontrole bezpieczeństwa dla niektórych, niesłychanie wysokie ceny biletów, a wreszcie kłopoty z wizami - to wszystko buduje mało atrakcyjny obraz mundialu 2026. O taką oprawę postarał się także szef FIFA.
- Gdy patrzę na to, jak Gianni Infantino płaszczył się przed Donaldem Trumpem, jak Gianni Infantino postawił się w roli usłużnego, jak wyglądała ceremonia losowania grup z punktem kulminacyjnym, kretyńską Pokojową Nagrodą FIFA, która była jakąś aberracją kompletną... I jak widzę, ile Gianni włożył w ten związek, a ile dostaje, to to jest niesamowite - powiedział Piotr Żelazny w "Studiu Mundialowym" Sport.pl.
- FIFA dostaje bardzo mało, biorąc pod uwagę swoją uniżoność. Bo popatrzymy na to, że szef irańskiej federacji nie zostaje wpuszczony do USA, a jeden z irackich piłkarzy był przez siedem godzin przesłuchiwany po przylocie... - dodał Żelazny.
W tym momencie prowadzący program Kacper Sosnowski ze Sport.pl zauważył:
- BBC zrobiło reportaż, sprawdzający jak przyznawane były wizy ludziom z krajów, które nie są w dobrych relacjach z USA. Wyszło, że takie państwa jak Senegal, Ghana, Jordania, Kongo, Haiti, Iran, Irak, Wybrzeże Kości Słoniowej mają bardzo duże problemy z wizami. Liczba odmów w przypadku Senegalczyków czy Ghańczyków sięga nawet 70-80 procent - przyznał.
- I to jest właśnie najważniejsza, jakościowa zmiana. Tego, jak się prezentuje kraj organizatora wobec tego, co widzieliśmy na poprzednich turniejach. Nie ma czegoś takiego jak sportswashing w przypadku tego mundialu. Poprzednio było tak, że kraj-organizator chciał się pokazać światu, wykorzystać ten turniej dla swoich, czasem bardzo słusznych z punktu widzenia państwa, celów. Tak było z Katarem, który chciał kupić sobie rodzaj polisy ubezpieczeniowej wobec potężnych i wrogich sąsiadów. Podobnie było z Rosją. Za każdym razem to było oparte na tym, że fałszywie się uśmiechamy, ale szeroko otwieramy ręce -powiedział Michał Okoński z "Tygodnika Powszechnego".
- Natomiast to, jak się prezentują Stany Zjednoczone przed tym turniejem, to robią to na zasadzie: 'Ameryka jest wielka', a to znaczy, że nie nikogo o nic nie musi prosić. 'Uklęknij, przeproś, to my jesteśmy najwięksi, wszyscy chcecie do nas przyjechać i u nas zostać' - dodał.
W audycji ulokowano znak towarowy BETCLICK, należący do BEM OPERATIONS LIMITED.
Hazard wiąże się z ryzykiem. BEM OPERATIONS LIMITED to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi. 18+.