Aż 17 piłkarzy wychowanych w barcelońskiej akademii La Masia zagra na mundialu w Meksyku, USA i Kanadzie. Razem mogliby powalczyć nawet o tytuł mistrzowski.
Legenda głosi, że 29 maja 2024 roku, po podpisaniu kontraktu z Barceloną, niemiecki trener Hansi Flick nie poszedł na przyjęcie z tej okazji, ale kazał się zaprowadzić na mecz rezerw Barca Atletic. Nawet przyjezdni wiedzą, że to wychowankowie są największym skarbem katalońskiego klubu. Zwłaszcza w tak ciężkich czasach, gdy Barcelona próbuje wydobyć się z wielomilionowych długów i nie stać jej na wielkie transfery.
Serwetka Messiego
Budynek La Masii powstał w 1702 roku na farmie. Klub z Katalonii jest jego właścicielem od 1953 roku. Mieszkali w nim budowniczowie stadionu Camp Nou, po czym w 1979 roku holenderski trener Johan Cruijff zdecydował, że w odnowionych wnętrzach powstanie internat dla młodych piłkarzy. W 2011 roku akademię La Masia przeniesiono do nowego ośrodka treningowego FC Barcelony.
Rok wcześniej trzej absolwenci szkółki - Leo Messi, Andres Iniesta i Xavi Hernandez - zajęli całe podium w plebiscycie "Złota Piłka" magazynu "France Football". Rok później rozdzielił ich tylko Cristiano Ronaldo. Żadna inna klubowa akademia nie ma takich dokonań. Argentyńczyk Messi trafił do niej w wieku 13 lat, a swój pierwszy kontrakt z klubem podpisał w grudniu 2000 roku na serwetce, która po latach został sprzedana w brytyjskim domu aukcyjnym Bonhams za 890 tys. euro.
Messi jest dziś najbardziej utytułowanym piłkarzem w historii, zdobył 46 trofeów, z czego 35 z Barceloną. Należał do słynnej generacji 1987, razem z Cescem Fabregasem i Gerardem Pique przeszli kolejne szczeble rozwoju w La Masii. Dziś, tuż przez 39. urodzinami, Leo jako kapitan poprowadzi Argentynę do walki w obronie tytułu mistrza świata na mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku.
Argentyńczyk opuścił Barcelonę w 2021 roku jako największy piłkarz w jej historii. W grudniu 2007 roku miał zaledwie 20 lat i status wschodzącej gwiazdy, gdy dokonał rzeczy symbolicznej. Asystował przy kąpieli noworodka o imieniu Lamine i nazwisku Yamal. Urodzony w Hiszpanii syn imigrantów z Maroka (ojciec) i Gwinei Równikowej (matka) miał wtedy zaledwie pięć miesięcy. Sesja zdjęciowa na Camp Nou była częścią akcji solidarnościowej, z tych fotografii powstał kalendarz. Historyczne zdjęcie upublicznił ojciec Yamala w 2024 roku, tuż przed półfinałem Euro w Niemczech między Hiszpanią i Francją. 17-letni Lamine zdobył wtedy cudowną bramkę, La Roja wywalczyła później tytuł mistrzowski. Dziś jedzie na mundial jako jeden z faworytów a Yamal ma być tam gwiazdą.
La Masia wychowała pokolenie 1987, a dokładnie 20 lat później narodziło się kolejne wybitne. Yamal, Pau Cubarsi i Marc Bernal (rocznik 2007) są dziś graczami Barcelony i wszyscy przeszli przez jej akademię. Całe trio Flick wystawił do podstawowego składu w swoim ligowym debiucie w klubie z Katalonii przeciw Valencii. Karierę Bernala storpedowało wkrótce potem zerwanie więzadeł w kolanie. Wrócił w minionym sezonie, ale selekcjoner Hiszpanii Luis de la Fuente nie zabrał go na mundial. Powołał za to trzy lata starszego Gaviego, który też przeżył gehennę zerwanych więzadeł. Ciężkiego urazu doznał w meczu kadry. Wrócił do zdrowia i do USA, Kanady i Meksyku pojechał. Selekcjoner La Roja uważa go za duszę drużyny, bo przy wzroście 173 cm jest jej największym wojownikiem.
W kadrze Hiszpanii są też Eric Garcia i Dani Olmo – to piłkarze wychowani w La Masii, którzy początkowo nie przebili się w pierwszej drużynie Barcelony, odeszli do innych klubów, ale po latach wrócili do domu. Olmo Barcelona odkupiła za 55 mln euro, co pokazuje jak kosztowne bywają omyłki w ocenie potencjału młodych graczy. Ale przecież Fabregas i Pique też odchodzili z Camp Nou, a potem wracali do Barcelony.
Czy czeka to także lewych obrońców reprezentacji Hiszpanii Marca Cucurellę i Alejandro Grimaldo? Obaj trenowali w La Masii, Cucurella zadebiutował nawet w pierwszej drużynie Barcelony, zdobył z nią Puchar Króla w 2018 roku. Dziś występuje w Chelsea, która zapłaciła za niego w 2022 roku 65,3 mln euro. Grimaldo gra w Bayerze Leverkusen, ale jak wszyscy gracze związani z Barceloną nie ma nic przeciwko powrotowi na Camp Nou.
Siła szkółki Barcelony
Luis de la Fuente zabrał na mundial także Victora Munoza z Osasuny Pampeluna, który trenował i grał w akademii Barcy. Są też wychowankowie katalońskiego klubu w innych reprezentacjach. Japończyk Take Kubo był związany z Barceloną od ósmego roku życia, dwa lata później trenował regularnie w La Masii, ale sankcje FIFA zmusiły go do powrotu do Japonii. Podpisał potem kontrakt z Realem Madryt, gdzie się nie przebił i dziś występuje w Realu Sociedad. Na mundial pojechał z kadrą Japonii.
Paik Seung-ho wrócił z Barcelony do Korei z tego samego powodu co Kubo. Dziś gra w Birmingham City w angielskiej Championship i jest na mundialu ze swoją drużyną narodową. Barw Maroka bronią Chadi Riad i Ez Abde – pierwszy zadebiutował w Barcelonie, drugi zagrał w niej 12 spotkań ligowych. Dziś występuje w Betisie, ale klub z Katalonii zachował prawo do procentu od kwoty jego kolejnego transferu. La Masia wychowuje najlepszych graczy dla Barcelony, a na transferach tych, którzy się w niej nie przebiją, zarabia miliony.
Selekcjoner Urugwaju Marcelo Bielsa zabrał na mundial Ronalda Araujo i Santiego Bueno. Pierwszy to kapitan Barcelony i choć nie jest wychowankiem La Masii, zaczynał w zespole rezerw Barca Atletic. Tak jak Bueno, dziś w angielskim Wolverhampton. Z klubem z Katalonii związany jest też Marcus Thuram, który trenował w jego szkółce w latach 2006-08, gdy ojciec Lilian bronił barw Barcelony. Teraz Marcus jest gwiazdą Interu Mediolan i reprezentacji Francji. Obrońca Nahuel Molina szkolił się w filii akademii Barcelony w Argentynie, dziś jest piłkarzem Atletico Madryt, a Lionel Scaloni zagrał go na mundial. Takich filii La Masii jest na świecie wiele, w Warszawie w 2012 roku powstała Escola Varsovia, ale patronat Barcelony okazał się dla niej za drogi.
Nie wszyscy z wymienionych wyżej 17 graczy z różnych drużyn narodowych, które zobaczymy na mundialu, są tak samo mocno związani z Barceloną. Stworzyliby jednak bardzo silny zespół z Messim i Yamalem w rolach gwiazd. Byłby wśród nich także Fermin Lopez, ale kontuzja zabrała skrzydłowemu Barcelony szansę wyjazdu na mistrzostwa do USA, Kanady i Meksyku.
La Masia najwięcej daje Barcelonie. W minionym sezonie wychowankowie rozegrali w zespole Flicka aż 50 proc minut. Jest ich w kadrze pierwszego zespołu dziewięciu, ich wartość portal Transfermarkt szacuje na 610 mln euro. Mieli ogromny wkład w obronę mistrzostwa Hiszpanii. Yamal był najlepszym strzelcem (24 gole), przerwał dominację Roberta Lewandowskiego – najskuteczniejszego gracza Barcy w poprzednich trzech sezonach.
2 kwietnia 2016 roku, podczas El Clasico upamiętniającego śmierć Cruijffa, ośmioletni Yamal wychodził na boisko za rękę z Sergio Ramosem – gwiazdą Realu Madryt. Bernal wyprowadzał na stadion napastnika Barcy Luisa Suareza. W 268 meczach zespołów młodzieżowych klubu z Katalonii Bernal zdobył 280 goli. Tę łatwość zdobywania bramek utrzymuje do dziś, choć gra jako defensywny pomocnik.
Wychowankowie mają tę zaletę, że gotowi są oddać niemal wszystko za klub swojego życia. Yamal i Cubarsi debiutowali w pierwszym zespole u Xaviego Hernandeza, Bernal u Flicka. – Kiedy jest ciężko, zawsze zwracamy się do La Massi i ona nigdy nie zawodzi – mówił Xavi, stawiając na wychowanków. – Gratuluję akademii Barcelony. To czego dokonuje jest niesamowite – mówił niedawno Flick.
Jak już wspominaliśmy La Masia produkuje także na eksport. Według CIES Football Observatory w pięciu największych ligach Europy grało w minionym sezonie 40 wychowanków Barcelony. To rekord wśród klubowych szkółek. Akademia Barcy wychowała 79 graczy, którzy występowali w 49 ligach całego świata – to dane z października 2025 roku. Transfermarkt ocenia, że łączna wartość wychowanków Barcy sięga 1,350 mld euro. To także światowy rekord.