Kibice piłki nożnej za moment będą przeżywać swoje największe święto. Mistrzostwa świata, rozgrywane na boiskach Kanady, Meksyku i Stanów Zjednoczonych, potrwają od 11 czerwca do 19 lipca. Tytułu sprzed czterech lat będą bronić Argentyńczycy.
Największą zagwozdką w kadrze Argentyny przed rozpoczęciem mistrzostw było to, czy Lionel Messi będzie gotowy do gry. 38-latek tuż przed rozpoczęciem zgrupowania reprezentacyjnego narzekał na ból mięśnia lewego ścięgna podkolanowego. Nie przeszkodziło mu to w tym, aby zagrać z Islandią od 70. minuty, a także wpisać się na listę strzelców.
Już w 8. minucie spotkania pierwszego gola zdobył Valentin Barco. Pomocnik Strasbourga wykorzystał zamieszanie i uderzył zza pola karnego, a piłka po koźle zaskoczyła bramkarza Eliasa Olafssona. To było jedyne trafienie w pierwszej połowie na stadionie Jordan-Hare w Auburn w Alabamie. Fani czekali na więcej w drugich 45. minutach, a przede wszystkim oczekiwali na wejście Lionela Messiego.
W przerwie trener Lionel Scaloni wpuścił z ławki m.in. Lautaro Martineza, Alexisa Mac Allistera czy Rodrigo De Paula. W 62. minucie Martinez zagrywał do Mac Allistera, ale gracz Liverpoolu w dogodnej sytuacji trafił w słupek. Chwilę później na boisku pojawił się Messi.
Kapitan reprezentacji Argentyny krótko po wejściu na plac gry popisał się znakomitym, prostopadłym podaniem do Martineza. Napastnik Interu został sfaulowany przez wychodzącego bramkarza Islandczyków, a karnego na gola zamienił Messi. Było to jego 117. trafienie od debiutu w kadrze w 2005 roku.
Wynik na 3:0 dla aktualnych mistrzów świata w 86. minucie ustalił Thiago Almada po koronkowej akcji drużyny Scaloniego i podaniu od De Paula.
W pierwszym spotkaniu mistrzostw świata Argentyna zmierzy się z Algierią. Początek w środę 17 czerwca od godziny 3.00 polskiego czasu. Zapraszamy do śledzenia naszego mundialowego studia oraz relacji z meczów na Sport.pl.