Reprezentacja Anglii do mistrzostw świata przygotowuje się na Florydzie. Obecnie przebywa na obozie treningowym w West Palm Beach, a w środę przeniesie się do Orlando, gdzie czeka ją towarzyski mecz z Kostaryką. Wszystko to odbywa się w dość niepokojących okolicznościach.
Floryda zmaga się bowiem z trzęsieniem ziemi o magnitudzie 6,1. Jak podał brytyjski dziennik "The Independent", jest ono najsilniejsze w tym regionie od 150 lat i było odczuwalne w całym hrabstwie Flagler. Wstrząsy wystąpiły również w Orlando i Miami, a w kilku budynkach w tych miastach konieczne były ewakuacje. Obyło się jednak bez poważniejszych uszkodzeń.
Narodowa Służba Meteorologiczna podała też, że nie ma ryzyka tsunami. Mimo to sytuacja nadal może być niebezpieczna. - Wciąż odbieramy odczuwalne sygnały i spodziewamy się wstrząsów wtórnych po trzęsieniu ziemi o takiej sile - powiedział stacji Fox 35 rzecznik US Geological Survey (USGS).
Zobacz też: Motor stracił swoją gwiazdę. Już oficjalnie ogłosili
Na szczęście trzęsienie ziemi nie sparaliżowało przygotowań Anglików. To jednak już druga sytuacja od przylotu do USA, gdy w pobliżu ich obozu rozgrywa się tragedia. W zeszłą sobotę doszło bowiem do strzelaniny w Kansas City, w której rannych zostało dziewięć osób. To właśnie to miasto będzie główną siedzibą drużyny Thomasa Tuchela w trakcie mistrzostw.
A te rozpoczną się dla Anglii 17 czerwca meczem z Chorwacją w Arlington w Teksasie. Później Anglicy zmierzą się jeszcze z Ghaną (23 czerwca) oraz Panamą (27 czerwca). Ostatni sprawdzian przed turniejem, czyli wspomniane spotkanie z Kostaryką, odbędzie się zaś w tę środę o godz. 22:00 polskiego czasu.