Pierwszy dzień mistrzostw uraczy kibiców dwoma spotkaniami, obydwoma w ramach grupy A. W Polsce to już będą dwa dni, bo Korea Południowa i Czesi wybiegną na boisko nad ranem w piątek 12 czerwca. Liczymy jednak mecze każdego dnia według stref czasowych za oceanem, a zatem na powitanie czekają nas starcia:
Mecz otwarcia mundialu od zawsze jest wyjątkowy, zaś historia bardzo lubi się powtarzać. Tym razem uznała, że żadne premierowe starcie mistrzostw nie jest tak bardzo warte powtórki, jak pojedynek Meksyku z RPA. Dokładnie taki sam początek rywalizacji mieliśmy w 2010 roku. Wówczas oczywiście gospodarzem byli Afrykanie. I to w tamtym spotkaniu padł prawdopodobnie najbardziej ikoniczny pierwszy gol turnieju w dziejach mistrzostw świata. Siphiwe Tshabalala wbiegł z piłką w pole karne Meksykanów i huknął lewą nogą prosto w okienko, wywołując eksplozję radości i dźwięków wuwuzeli wśród kibiców. Dzieła dopełnił legendarny już komentarz Petera Drury'ego z brytyjskiego Sky Sports: "Goal Bafana Bafana!" oraz charakterystyczny taniec celebracyjny zawodników z RPA.
Tshabalala swojego wyczynu nie powtórzy, bo skończył karierę w 2021 roku. A meksykańskiej publiczności na Estadio Azteca z pewnością marzy się, by premierowy gol na mundialu znów padł dla gospodarzy. Meksyk wygrał w zeszłym roku Złoty Puchar CONCACAF, jest niepokonany od ośmiu spotkań, a w próbie generalnej przed mundialem rozniósł 5:1 Serbię. Zatem szanse na to, że pierwszy strzelec mundialu 2026 będzie narodowości meksykańskiej, wydają się całkiem spore. Byle nie zrobił tego do własnej bramki, jak Brazylijczyk Marcelo w 2014 roku, w meczu otwarcia z Chorwacją. Brazylia wówczas i tak wygrała (3:1), ale słynny lewy obrońca Realu Madryt został pierwszym i jak dotąd jedynym piłkarzem w dziejach, który sprawił, że pierwszy gol mundialu był samobójem.
Oczywiście zawsze może się zdarzyć, że mecz otwarcia zakończy się bezbramkowym remisem. Jednak coś takiego nie wydarzyło się od mundialu w Argentynie w 1978 roku. Wówczas Republika Federalna Niemiec i Polska zagrały "na zero", przez co premierowego gola strzelił dopiero w kolejnym meczu Francuz Bernard Lacombe (1:2 z Włochami). Którą ścieżką tym razem pójdą Meksyk i RPA? Przekonamy się już w czwartek wieczorem.
Przed meczem Meksyk - RPA, a dokładniej o 19:30 czasu polskiego (90 minut przed spotkaniem), rozpocznie się ceremonia otwarcia mundialu. Pierwsza z trzech, bo każdy kraj-organizator zrobi swoją (amerykańska i kanadyjska będą w piątek 12 czerwca). Główną gwiazdą meksykańskiej wersji tej imprezy jest współtwórczyni hymnu mistrzostw (o tytule "Dai Dai"), czyli Shakira. Sami Meksykanie z kolei oficjalnie o godz. 21 (czasu polskiego) przejdą do historii. Mogłoby się bowiem wydawać, że krajem, który najczęściej organizował piłkarski mundial, jest jakaś potęga tego sportu, np. Brazylia czy Francja. Nic bardziej mylnego, bo to właśnie Meksyk zostanie samodzielnym rekordzistą. To już trzeci raz. Wcześniej największa futbolowa impreza gościła tam w 1970 i 1986 roku.
Wszystkie te trzy imprezy łączy legendarne Estadio Azteca, na którym - także po raz trzeci - odbędzie się mecz otwarcia. To obiekt kultowy dla latynoamerykańskiej piłki. Gospodarze wydali miliony na jego renowację. Szacunki są różne, ale niektóre źródła podają nawet 150 mln dolarów. To właśnie tam w 1986 roku Diego Maradona strzelił w ćwierćfinale gola Anglii ręką (słynna "ręka Boga"). W erze VAR coś takiego już nie grozi (prawdopodobnie, bo VAR-u też trzeba umieć używać).
Na rozpoczynającym się turnieju duże zaciekawienie wzbudzają debiutanci, jako że powiększenie składu imprezy do 48 drużyn otworzyło furtkę na mistrzostwa dla takich państw jak Curacao, Jordania czy Uzbekistan. Ale nie należy zapominać też o powrotach po latach, a z taki mamy do czynienia w przypadku Czechów. Nasi południowi sąsiedzi po podziale Czechosłowacji na mundialu byli tylko raz, w 2006 roku. Odpadli wtedy w grupie, wygrywając jedynie z USA (3:0) oraz ulegając Ghanie (0:2) i późniejszym mistrzom świata, Włochom (0:2).
Po boisku biegały wówczas takie legendy czeskiej piłki jak Tomas Rosicky, Pavel Nedved, Karel Poborsky czy Milan Baros. Po dwóch dekadach doczekają się z końcu następców. Styl awansu Czechów może i nie powalał na kolana, bo w grupie potrafili przegrać z Wyspami Owczymi (1:2 na wyjeździe), a w barażach zarówno przez półfinał z Irlandią, jak i finał z Danią "prześlizgnęli się" rzutami karnymi. Jednak liczy się efekt. Wcale nie muszą też poprzestać na fazie grupowej, bo grupa A z nimi, Koreańczykami, a także RPA oraz Meksykiem, to na papierze jedna z bardziej wyrównanych w całej stawce.
Czesi mają też jeszcze jeden powód do dumy, a mianowicie na 26 powołanych na mundial piłkarzy tylko dziewięciu nie gra w lidze czeskiej. Sama Slavia Praga ma na turnieju aż dziesięciu zawodników i to z różnych pozycji - do tego stopnia, że po dodaniu jeszcze jednego gracza Czesi mogliby wyjść na mecz z jedenastką wyłącznie z tego klubu. Do historii z pewnością przejdzie ich trener. Wraz z początkiem starcia z Koreą Południową 74-letni Miroslav Koubek zostanie najstarszym szkoleniowcem, jaki kiedykolwiek poprowadził drużynę na mundialu. Ten rekord przetrwa jednak tylko do 14 czerwca. Wtedy pobije go Dick Advocaat, 78-letni selekcjoner Curacao (rozpoczną meczem z Niemcami).