Dla reprezentacji Iranu mistrzostwa świata rozpoczną się 16 czerwca. Wówczas zmierzy się ona w Los Angeles z Nową Zelandią. Na nieco ponad tydzień przed tym spotkaniem członkowie drużyny otrzymali nawet niezbędne wizy do USA. Przy tej okazji rozgorzał jednak kolejny konflikt.
W sobotę irańska agencja Tasnim poinformowała, że niektórzy pracownicy federacji wciąż wiz nie dostali. W gronie poszkodowanych miało się znaleźć 15 osób, w tym dyrektor wykonawczy Mehdi Charati, sekretarz generalny Hedajat Mombini i dyrektor medialny Mohsen Motamedkia, a nawet sam prezes Mehdi Taj. Z kolei dziennikarz Alex Tiffin poinformował, że wizy odmówiono także trenerowi Irańczyków Mehdiemu Mohammadnabiemu. Taj nazwał więc działanie USA: "polityczną ingerencją w sport w najgorszej formie". Na odpowiedź Amerykanów nie trzeba było długo czekać.
Tego samego dnia komunikat do mediów rozesłał Departament Stanu USA. Urzędnicy twierdzili w nim, że wydano jedynie wizy: "niezbędne Iranowi do startu w mistrzostwach świata, w tym dla sportowców i niezbędnego personelu pomocniczego". - Nie pozwolimy irańskiemu zespołowi nadużywać tego systemu, aby przemycić terrorystów do Stanów Zjednoczonych pod fałszywym pretekstem - dodano.
Zobacz też: Oskar Pietuszewski wyróżniony w Portugalii
Dość osobliwy jest także sam system funkcjonowania wiz. Okazuje się, że piłkarze i sztab będą mieli prawo przebywać na terytorium USA tylko w dniu meczu. - Możemy wjechać rano i musimy wyjechać jeszcze tego samego dnia - powiedział dziennikarzom irański ambasador w Meksyku Abolfazl Pasandideh. Na co dzień irańska kadra ma zaś przygotowywać się w meksykańskiej Tijuanie.
Iran wszystkie trzy mecze w grupie G ma rozegrać na terenie USA. 16 czerwca zmierzy się Nową Zelandią, a 21 czerwca z Belgią w Los Angeles. Na koniec zaś spotka się z Egiptem w Seattle 26 czerwca. Wcześniej FIFA nie wyraziła zgody na przeniesienie tych meczów do Meksyku.