Decyzji katarskiego sędziego Abdulrahmana Ibrahima Al-Jassimego nie rozumie cały piłkarski świat. W 76. minucie Chorwat Josko Gvardiol został ewidentnie sfaulowany w polu karnym przez Sofiana Amrabata, lecz faulu nie dopatrzył się ani arbiter główny, ani VAR. Na szczęście to zdarzenie nie wpłynęło na końcowe rozstrzygnięcie i to Chorwacja zdobyła brązowy medal.
Zdziwienia decyzją sędziego nie kryli również eksperci w chorwackiej telewizji. Zastrzeżenia do całej jego pracy miał Mario Strahonja, były sędzia międzynarodowy. - Amrabat nadepnął Gvardiola. To takie oczywiste, że go nadepnął. Sędzia jest trzy, cztery metry za nimi, widzi, że noga idzie w przeciwnym kierunku. Jest to bezwzględnie rzut karny. Nie wiem, dlaczego VAR go nie wezwał. Nie mam wiedzy, czy sędzia VAR to widział, czy nie - mówił w kontekście niepodyktowanej jedenastki.
- Nie wiem, co sędziowie robili na VAR. Musiał to oglądać, analiza trwała długo. Jeśli to nie jest jasny i oczywisty błąd, to co nim jest? Komisja sędziowska zlekceważyła mecz o trzecie miejsce (zarzut dotyczy wyznaczenia takiego sędziego - przyp. red.), na szczęście sprawiedliwości stało się zadość, lepsza drużyna nie ucierpiała z powodu niesprawiedliwości. Mam nadzieję, że komisja sędziowska nie będzie już miała wątpliwości, czy wybrać sędziego, który na to zasłużył, czy też z jakichś innych powodów. To jest proces niedopuszczalny, wizerunek sędziego został nadszarpnięty. Nie mogę się doczekać europejskiej klubowej piłki nożnej. Możemy być dumni z tego, jak jest sędziowana piłka w Europie i w Chorwacji - podsumował Strahonja.
Wtórował mu w to Josko Jelicić, były chorwacki piłkarz, który grał m.in. w Sevilli czy Dinamie Zagrzeb. - Należy to przeanalizować i jasno powiedzieć. Biorąc pod uwagę kryteria przyznawania i wszystko, co się wydarzyło, nie ma miejsca na mistrzostwa w Katarze, nie ma miejsca dla Kataru na MŚ, ani tutaj nie ma miejsca dla sędziego (arbiter tego spotkania był z Kataru - przyp. red.). To niedopuszczalne. Jeśli spojrzymy na mecz z Argentyną - rzut karny, którego nie było, zepsuł mecz. Biorąc pod uwagę, kto organizował mistrzostwa, co to wszystko dzieje się w FIFA, wyspiarze z południa Włoch nie wstydziliby się - powiedział Jelicić.
W studiu obecny był również znany w Polsce Nenad Bjelica, który pracował w Lechu Poznań, a obecnie jego nazwisko pojawia się nawet w kontekście reprezentacji Polski. Jeszcze podczas pracy w stolicy Wielkopolski, niektóre decyzje VAR nazywał "circusem" i "skandalozą". - Rozumiem, że ktoś czegoś nie widzi na boisku, bo wszyscy popełniamy błędy. Ale sędzia popełnił kardynalny błąd, a VAR tego nie widzi. Od lat mówię o możliwości manipulowania meczami. Doświadczam takich decyzji, od kiedy mam styczność z VAR od 2016 roku, gdy byłem w Polsce. Nikt nie jest w stanie mnie przekonać, że to nie jest manipulacja wynikami i że jest to coś dobrego. Powiedzmy, że nie ma VAR. Powiedzielibyśmy, że sędzia popełnił błąd - mówił Bjelica, który szczególnie atakował samą instytucję wideoweryfikacji.