Puchar Świata został skradziony. "Rzucili mnie na ziemię. Zawlekli do windy"

Konrad Ferszter
Puchar przyznawany piłkarskim mistrzom świata odmienił nie tylko kariery zawodników, ale też życie jego projektanta. Trofeum, po które w niedzielę sięgną Francuzi lub Argentyńczycy, nie jest jednak pierwszym, jakie otrzymywali zwycięzcy mundiali. Jego poprzednik przetrwał do 1970 r., a z dramaturgią jego losów może się równać tylko garstka mistrzowskich meczów.

- Kiedy wszyscy przysyłali dziwaczne szkice, które trzeba było sobie wyobrażać i interpretować na różne sposoby, mój ojciec po prostu przysłał model wykonany z kredy. Jury mogło nie tylko zobaczyć puchar, ale też wziąć go do ręki i zobaczyć, jak to jest zrobić sobie z nim zdjęcie. To zdecydowało o jego sukcesie - w rozmowie z portalem The Athletic powiedział Giorgio Gazzaniga.

Zobacz wideo Tak wygląda kościół katolicki za 20 mln dolarów. "Proszę skasować to nagranie"

W 1971 r. jego ojciec - Silvio - wygrał konkurs na projekt nowej statuetki dla piłkarskiego mistrza świata. FIFA ogłosiła konkurs po tym, jak w 1970 r. Brazylijczycy trzeci raz w historii wygrali mundial, dzięki czemu, zgodnie z wcześniejszą umową, zabrali na własność poprzednie trofeum, czyli Puchar Julesa Rimeta.

Puchar świata autorstwa Gazzanigi seniora to dziś najbardziej pożądane i najważniejsze trofeum na świecie. Od 1974 r. wznosili je kolejno Franz Beckenbauer, Daniel Passarella, Dino Zoff, Diego Maradona, Lothar Matthaeus, Dunga, Didier Deschamps, Cafu, Fabio Cannavaro, Iker Casillas, Philipp Lahm i Hugo Lloris.

W niedzielę ten ostatni będzie miał szansę stać się pierwszym piłkarzem w historii, który podniesie trofeum wykonane przez Gazzanigę dwa razy z rzędu. Naprzeciw wyjdą mu jednak Argentyńczycy na czele z Lionelem Messim, dla którego zdobycie tytułu mistrza świata byłoby czymś więcej, niż spełnieniem dziecięcych marzeń. To byłoby dopełnienie jego wybitnej kariery, które prawdopodobnie zamknęłoby dyskusje o tym, kto był najlepszym piłkarzem w historii.

Finał mistrzostw świata Francja - Argentyna odbędzie się w niedzielę o 16:00.

Trofeum, które odmieniło życie autora

Statuetka wykonana z 18-karatowego złota, mierząca 36 cm i ważąca 6,142 kg odmieniła życie Gazzanigi i jego rodziny. Chociaż twórca pucharu świata zmarł kilka lat temu, to jego firma do dziś ściśle współpracuje z FIFA i UEFA. 

Gazzaniga senior zaprojektował trofeum przyznawane zwycięzcom Pucharu UEFA, dziś zwanego Ligą Europy. Włoch stworzył też m.in. Superpuchar Europy i puchar dla zwycięzców mistrzostw Europy do lat 21. GDE Bertoni, bo tak nazywa się firma, produkuje medale dla rozgrywek UEFA, a nawet repliki pucharu Ligi Mistrzów, mimo że to nie Gazzaniga był jego projektantem.

To, że FIFA wybrała akurat jego projekt, Włoch zawdzięczał nie tylko zmyślnemu wykonaniu projektu pucharu świata, ale też, a może przede wszystkim, doświadczeniu. Zanim Gazzaniga wziął udział w konkursie, pracował w firmie produkującej medale i puchary, która współpracowała z Włoskim Komitetem Olimpijskim przy organizacji letnich igrzysk olimpijskich w Rzymie w 1960 r.

- Ojciec pracował w tej branży od ponad 20 lat, więc chciał w końcu zrobić coś innego. Coś, co naprawdę zostanie zapamiętane przez lata i wiele pokoleń. Puchar Rimeta był wyrazem secesji. Ojciec chciał zaprezentować nowego ducha sztuki XX w. - powiedział Giorgio Gazzaniga.

Puchar prosty w odbiorze

Ogólny wyraz pucharu tworzą dwie postaci, trzymające nad głowami kulę ziemską. Statuetka ma jednak kilka znaczeń. - Jako że miał stworzyć puchar dla mistrzów świata, dla ojca jasne było, że centralnym punktem statuetki musiała być ziemia - opowiedział Gazzaniga junior.

I dodał: - Podtrzymujący ją dwaj mężczyźni są symbolem tego, że futbol to nie jest sport dla indywidualności. Samemu nic się w tej dyscyplinie nie osiągnie. Ci ludzie symbolizują też dwie drużyny, które walczą o to trofeum. 

- To też symbol kibiców, oglądających mecz. Przecież nawet na trybunach ludzie wznoszą ręce do nieba. To żywa i twarda wizja zwycięstwa. Ojciec chciał pokazać symbole, które nie byłyby abstrakcyjne. Chciał, by każdy na świecie z łatwością mógł zinterpretować jego dzieło. 

Gazzaniga nie chciał też, by jego puchar był statyczny, bo takie było poprzednie trofeum wykonane przez Julesa Rimeta. Kiedy dzieło Francuza, który był trzecim w historii prezydentem FIFA, przedstawiało nieruchomą postać, puchar Włocha był dynamiczny i pokazywał rywalizację, sukces oraz radość.

Dzieło Gazzanigi początkowo miało mieć "datę ważności" do 2030 r. Dlatego na podstawie pucharu Włoch umieścił 20 prostokątów, w które wpisywani byli kolejni mistrzowie świata. Teraz triumfatorzy wpisywani są też na spodzie podstawy, co wydłużyło "okres przydatności" trofeum.

Co ciekawe, od 2006 r. mistrzowie świata nie przechowują pucharu do kolejnego mundialu. Zwycięzcy jedynie wznoszą oryginał, po czym otrzymują jego replikę. Właściwe trofeum na co dzień przechowywane jest w siedzibie FIFA w Zurychu, gdzie znajduje się pod szczególną ochroną. Wszystko po to, by nie podzieliło losów poprzednika.

Puchar, który przeżył w pudełku po butach

A te były wyjątkowo burzliwe. Puchar Rimeta powstał w 1928 r., a stworzył je francuski rzeźbiarz Abel Lafleur. Paryżanin inspirował się starożytną grecką rzeźbą "Skrzydlate Zwycięstwo z Samotraki", którą do dziś można oglądać w Luwrze. Statuetka była o centymetr niższa od obecnej, a wykonano ją ze srebra pokrytego złotem.

W 1930 r. Puchar Rimeta trafił z Urugwaju do Włoch, czyli z rąk pierwszych do drugich mistrzów świata. Jako że Włosi wygrali też mundial w 1934 r., trofeum spędziło u nich II Wojnę Światową, w której trakcie naziści chcieli je skraść i wywieźć z Rzymu.

Chcieli, ale przechytrzył ich ówczesny szef włoskiego związku piłkarskiego - Ottorino Barassi. Mężczyzna, przeczuwając niemiecki podstęp, wywiózł trofeum z bankowego skarbca do własnego domu, gdzie ukrył je pod łóżkiem w pudełku po butach. Mimo że złodzieje zaatakowali też mieszkanie Barassiego, to pucharu ostatecznie nie znaleźli. 

W 1950 r. trofeum wróciło do Urugwaju, a cztery lata później trafiło do RFN, gdzie według historyków, jego losy mocno się skomplikowały.

Wymieniona podstawa i skradziony puchar

W dokumencie "Puchar Rimeta: niesamowita historia pucharu świata" dowiadujemy się, że w ciągu czterech lat w RFN statuetka mogła zostać skradziona. Według historyków trofeum, które w 1958 r. przyleciało na turniej do Szwecji, było o pięć cm wyższe od tego, które zdobyli Niemcy. Puchar miał też mieć inną podstawę.

Chociaż nigdy nie udowodniono, że trofeum zostało skradzione, to faktem jest, że statuetki z 1954 i 1958 r. różniły się od siebie. Jak się okazało, oryginalna podstawa na pewno została wymieniona (skradziona?) i odnalazła się dopiero w 2014 r. -To jak odkrycie egipskiej mumii - mówił David Ausseil, jeden z dyrektorów powstającego wtedy w Zurychu światowego muzeum futbolu.

O ile losy Pucharu Rimeta z tamtego czasu nie są dokładnie znane, to tyle wiadomo, że trofeum zostało skradzione w 1966 r. Stało się to w marcu, niespełna cztery miesiące przed angielskim mundialem, gdy statuetka przebywała na wystawie filatelistycznej Stampex w Central Hall w londyńskim Westminsterze. 

Trzy dni po kradzieży prezydent angielskiej federacji - Joe Mears - odebrał list z żądaniem okupu. Kwota? 15 tys. funtów. Do wymiany jednak nie doszło, bo 48 godzin później, dzięki policyjnej zasadzce, udało się zatrzymać podejrzanego o kradzież robotnika - Edwarda Betchleya. Ten stwierdził jednak, że został tylko wynajęty do odebrania okupu i nie ma pojęcia o miejscu, w którym przebywa trofeum.

To znalazło się tydzień po kradzieży w południowym Londynie. Odnalazł je w krzakach pies wabiący się Pickles. Jego właściciel - David Corbett - otrzymał nagrodę w wysokości około 6 tys. funtów, a Pickles roczny zapas karmy. Pies i jego właściciel byli też oficjalnymi gośćmi na finale mistrzostw świata, w którym Anglicy pokonali 4:2 RFN.

Gospodarze jednak nie przedstawili Corbetta i Picklesa władzom FIFA. Anglicy do samego końca nie zdradzili, że trofeum zostało skradzione. Sprawa wyszła na jaw dopiero po kilku latach. 

Złodzieje dopięli swego

Cztery lata później Puchar Rimeta trafił na stałe do Brazylii. Stało się to na mocy decyzji Francuza, który dużo wcześniej zapowiedział, że kraj, który jako pierwszy trzykrotnie zdobędzie mistrzostwo świata, będzie mógł zachować trofeum. Mimo że w 1970 r. dokonali tego Brazylijczycy, to dziś Pucharu Rimeta nie posiadają. 

Wszystko przez to, że został on ostatecznie skradziony w 1983 r. Trofeum przechowywane było w siedzibie tamtejszej federacji piłkarskiej w Rio de Janeiro. Mimo że statuetka znajdowała się za kuloodporną szybą, to złodzieje nie mieli problemów ze skradzeniem jej z uwagi na drewniane obramowanie.

- Nic nie widziałem, bo rzucili mnie na ziemię, zawiązali oczy i zawlekli do windy - mówił strażnik, który feralnej nocy z 18 na 19 grudnia był jedyną osobą w siedzibie związku. Puchar do dziś się nie odnalazł, a nad jego kradzieżą unosi się mnóstwo teorii spiskowych.

Jedną z nich jest to, że trofeum skradli Argentyńczycy, czyli najwięksi rywale Brazylijczyków. Ci mieli przetopić puchar na sztabki złota, co wydaje się już mniej prawdopodobne z uwagi na materiał, z jakiego zostało wykonane. 

Jedynym miejscem, w którym dziś można obejrzeć Puchar Rimeta, jest muzeum futbolu w Manchesterze. Znajduje się tam replika wykonana w 1966 r. przez angielskiego złotnika - George'a Birda. Trofeum zostało wystawione na licytację w 1995 r., tuż po śmierci mężczyzny.

Jego rodzina liczyła, że zarobi na dziele od 20 do 30 tys. funtów. Ostatecznie otrzymała 250 tys. funtów. Statuetkę wylicytowała FIFA, która obawiała się, że to oryginalne dzieło, które Anglicy mogli chcieć zachować po historycznym sukcesie na mundialu zorganizowanym w ich kraju. Dopiero szczegółowe badania wykazały, że to replika, którą można oglądać do dziś.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.