Argentyńczycy oszaleli po awansie do finału MŚ. Tysiące ludzi na ulicach miast

Dziesiątki, może nawet setki tysięcy osób skandujących nazwisko Leo Messiego. Argentyńczycy sprzedający dorobek życia, żeby polecieć do Kataru. Cały kraj oszalał po awansie drużyny narodowej do finału mistrzostw świata.
fot. Twitter
fot. Twitter

Reprezentacja Argentyny w świetnym stylu awansowała we wtorek do finału mistrzostw świata. Pokonała Chorwację 3:0 i kontrolowała wydarzenia na boisku, nie pozwalając rywalom na zagrożenie bramce Emiliano Martineza. Wszystko dzięki dwóm trafieniom Juliana Alvareza i jednym Leo Messiego. Chociaż to "tylko" awans do finału, to argentyńskie ulice były pełne świętujących awans kibiców.

Zobacz wideo Jan Błachowicz ostro o szefie UFC. "Gada głupoty. Jestem tym zażenowany"

Argentyna oszalała po awansie do finału

Droga Argentyny podczas mundialu w Katarze rozpoczęła się od sensacyjnej porażki 1:2 z Arabią Saudyjską, ale potem było już tylko lepiej. Wygrana 2:0 z Meksykiem, później taki sam wynik z Polską i wyjście z pierwszego miejsca w grupie. Następnie niełatwe spotkanie z Australią w 1/8 finału (2:1), emocjonujący mecz z Holandią, który został rozstrzygnięty po serii rzutów karnych, a na koniec wspomniana wyżej wygrana z Chorwacją. 

To wszystko sprawiło, że argentyńscy kibice oszaleli i tłumnie wyszli na ulice miast (m.in. Buenos Aires), świętując awans do finału mistrzostw świata. Poniższe zdjęcia i nagrania przedstawiają istne szaleństwo i pokazuje, jak bardzo Argentyńczycy pragną tytułu, na który czekają od 1986 roku.

Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl

Skalę szaleństwa, jakie ogarnęło Argentyńczyków, przedstawił Jakub Białek z Weszło.com. Inflacja w Argentynie sięga ponad 80 proc., ale to nie przeszkadza fanom w sprzedawaniu niemalże wszystkiego, co mają, aby polecieć do Kataru na mecze drużyny narodowej. 

"Dolar jest dla nas ciągle droższy i droższy. Na ten moment przyjazd do Kataru to naprawdę bardzo droga wycieczka. Słyszałem o wielu ludziach, którzy sprzedają swoje samochody czy nawet domy, całe swoje oszczędności. My, Argentyńczycy, robimy wszystko, żeby tu być. Przylatujemy tu mimo wszelkich przeciwności, jesteśmy szaleni – opowiada kibic o imieniu Ramiro. – Messi jest większy niż inflacja! – śmieje się przez łzy" - czytamy w tekście Białka.

"- Jakieś sto osób sprzedało wszystko, co miało. Samochód, dom, mieszkanie. Szaleńcy. Są z Argentyną na mundialu, ale poza tym nie mają nic – włącza się Juan, brat Ramiro. – Europa inaczej przeżywa piłkę niż Argentyńczycy. My nie mamy kraju, polityki, pieniędzy, gospodarki. Mamy tylko piłkę. To całe nasze życie. Dlatego, jeśli pytasz, jak podjęliśmy tak nagłą decyzję o przylocie… To była najłatwiejsza decyzja w moim życiu!" - można dalej przeczytać. A to, że Argentyńczycy mają tylko piłkę, widać po ich radości.

Argentynie został ostatni mecz do rozegrania na MŚ w Katarze. Będzie to finał, który zaplanowano na niedzielę, 18 grudnia. Rywalem będzie Maroko lub Francja, czyli jedna z drużyn, które grają ze sobą w drugim półfinale. Ten mecz odbędzie się w środę, 14 grudnia o godz. 20:00. Relację na żywo będzie można śledzić w Sport.pl i aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE. 

Więcej o: