Reprezentacja Argentyny w świetnym stylu awansowała we wtorek do finału mistrzostw świata. Pokonała Chorwację 3:0 i kontrolowała wydarzenia na boisku, nie pozwalając rywalom na zagrożenie bramce Emiliano Martineza. Wszystko dzięki dwóm trafieniom Juliana Alvareza i jednym Leo Messiego. Chociaż to "tylko" awans do finału, to argentyńskie ulice były pełne świętujących awans kibiców.
Droga Argentyny podczas mundialu w Katarze rozpoczęła się od sensacyjnej porażki 1:2 z Arabią Saudyjską, ale potem było już tylko lepiej. Wygrana 2:0 z Meksykiem, później taki sam wynik z Polską i wyjście z pierwszego miejsca w grupie. Następnie niełatwe spotkanie z Australią w 1/8 finału (2:1), emocjonujący mecz z Holandią, który został rozstrzygnięty po serii rzutów karnych, a na koniec wspomniana wyżej wygrana z Chorwacją.
To wszystko sprawiło, że argentyńscy kibice oszaleli i tłumnie wyszli na ulice miast (m.in. Buenos Aires), świętując awans do finału mistrzostw świata. Poniższe zdjęcia i nagrania przedstawiają istne szaleństwo i pokazuje, jak bardzo Argentyńczycy pragną tytułu, na który czekają od 1986 roku.
Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl
Skalę szaleństwa, jakie ogarnęło Argentyńczyków, przedstawił Jakub Białek z Weszło.com. Inflacja w Argentynie sięga ponad 80 proc., ale to nie przeszkadza fanom w sprzedawaniu niemalże wszystkiego, co mają, aby polecieć do Kataru na mecze drużyny narodowej.
"Dolar jest dla nas ciągle droższy i droższy. Na ten moment przyjazd do Kataru to naprawdę bardzo droga wycieczka. Słyszałem o wielu ludziach, którzy sprzedają swoje samochody czy nawet domy, całe swoje oszczędności. My, Argentyńczycy, robimy wszystko, żeby tu być. Przylatujemy tu mimo wszelkich przeciwności, jesteśmy szaleni – opowiada kibic o imieniu Ramiro. – Messi jest większy niż inflacja! – śmieje się przez łzy" - czytamy w tekście Białka.
"- Jakieś sto osób sprzedało wszystko, co miało. Samochód, dom, mieszkanie. Szaleńcy. Są z Argentyną na mundialu, ale poza tym nie mają nic – włącza się Juan, brat Ramiro. – Europa inaczej przeżywa piłkę niż Argentyńczycy. My nie mamy kraju, polityki, pieniędzy, gospodarki. Mamy tylko piłkę. To całe nasze życie. Dlatego, jeśli pytasz, jak podjęliśmy tak nagłą decyzję o przylocie… To była najłatwiejsza decyzja w moim życiu!" - można dalej przeczytać. A to, że Argentyńczycy mają tylko piłkę, widać po ich radości.
Argentynie został ostatni mecz do rozegrania na MŚ w Katarze. Będzie to finał, który zaplanowano na niedzielę, 18 grudnia. Rywalem będzie Maroko lub Francja, czyli jedna z drużyn, które grają ze sobą w drugim półfinale. Ten mecz odbędzie się w środę, 14 grudnia o godz. 20:00. Relację na żywo będzie można śledzić w Sport.pl i aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.