Chorwaci mają szokującą teorię o Orsato. A szanse Marciniaka na finał rosną

Daniele Orsato poprowadził półfinałowy mecz Argentyny z Chorwacją (3:0), a jego decyzja o rzucie karnym wzbudziła ogromne kontrowersje. Pracę włoskiego arbitra przeanalizował jego kolega po fachu, Marijo Strahonja. Zdaniem Chorwata Orsato zmaga się z problemami zdrowotnymi na mundialu. To niemal całkowicie wyklucza jego angaż w meczu finałowym, co jest dobrą informacją dla Szymona Marciniaka.

W ostatnich dniach pojawiało się coraz więcej informacji, że Szymon Marciniak ma ogromne szanse na poprowadzenie finału mistrzostw świata w Katarze. Jednym z głównych rywali Polaka był Daniele Orsato, ale Włoch dostał do prowadzenia mecz Argentyna - Chorwacja (3:0). Z racji tego, że sędziował starcie półfinałowe, to istniały małe szanse, że dostanie któreś ze spotkań o medale. Teraz na jaw wyszły fakty, które niemal całkowicie wykluczają Orsato z walki o angaż w meczu finałowym. 

Zobacz wideo Dziennikarze z Maroka oszaleli ze szczęścia po wygranej nad Hiszpanią

Kontuzja Orsato dobrą informacją dla Marciniaka. Rosną szansę Polaka na sędziowanie finału

Po spotkaniu półfinałowym pracę sędziego przeanalizował Marijo Strahonja, były arbiter. Jak zauważył, Orsato nie popełnił błędu przez pierwsze 30 minut. Później podyktował kontrowersyjną "jedenastkę". Zdaniem byłego sędziego wpływ na decyzję Orsato miało jego zdrowie.

- Dobrze kontrolował mecz do rzutu karnego. Chwilę wcześniej powinien podyktować rzut rożny dla naszego zespołu, ale to szczegół. Jednak to, co zrobił przy sytuacji Livakovicia i Alvareza, było już dużym błędem. Przede wszystkim Orsato był źle ustawiony, co oznacza, że nie przygotował się odpowiednio do tego spotkania. Myślę, że nie przez przypadek Włoch sędziował tylko spotkania w I i II rundzie. Collina dał mu aż 20 dni przerwy, co może sugerować, że zmaga się z problemami zdrowotnymi - podkreślił ekspert.

Później Strahonja przedstawił kilka argumentów przemawiających za jego teorią. - Uważnie obserwowałem jego ruchy, był zbyt daleko od sytuacji rzekomego faulu Livakovicia. Nie mógł podjąć właściwej decyzji. Stał prostopadle do całej sytuacji, a nie po lewej stronie, gdzie powinien wówczas być. Dodatkowo był o jakieś 40-50 metrów od bramki - kontynuował.

- W przeszłości miał świetną kontrolę nad ciałem, ale w tym spotkaniu biegł na piętach, by zatuszować utykanie. To sprawiło, że był wolniejszy o jakieś 20 procent. Ja kiedyś miałem problemy ze ścięgnem Achillesa, które zmusiły mnie do zakończenia kariery. Myślę, że Orsato zmaga się z podobnym problemem, dlatego spóźniał się w każdej sytuacji wtorkowego meczu. To już czas, by oddać stery młodszym - zakończył.  

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

Problemy ze zdrowiem Orsato są potencjalnie dobrą informacją dla Szymona Marciniaka. To oznacza, że Polakowi wypadł kolejny rywal do walki o sędziowanie meczu finałowego. Gdyby Włoch nie miał problemów ze zdrowiem, to i tak jego szanse na poprowadzenie ostatniego spotkania były niewielkie. A to za sprawą kontrowersji z meczu Argentyna - Chorwacja.

Przypomnijmy, w 32. minucie piłkarze Lionela Scaloniego posłali długie podanie wprost pod nogi Juliana Alvareza. Napastnik Manchesteru City przyjął piłkę i delikatnie ją trącił, a chwilę później wpadł w niego bramkarz, Dominik Livaković. I choć początkowo Orsato pozwolił grać dalej, to po kilku sekundach podyktował rzut karny. To wywołało ogromne zamieszanie. Z decyzją arbitra nie zgadzali się nie tylko Chorwaci, ale również byli angielscy piłkarze, o czym więcej pisaliśmy >>> TUTAJ

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.