Ekstaza w argentyńskich mediach. Tak nazwali Leo Messiego

"Dziś wieczorem przeciwko Chorwacji po raz kolejny pokazał, że jest właścicielem piłki" - tak argentyńscy dziennikarze podsumowali występ Leo Messiego. Tamtejsze media nie mogą się nachwalić całej drużyny, ale największe słowa uznania dostaje właśnie Messi.

Argentyna zagra w niedzielę o mistrzostwo świata. Leo Messi i spółka pokonali Chorwację 3:0 w meczu półfinałowym. Bohaterami zostali napastnicy. Julian Alvarez strzelił dwa gole i wywalczył rzut karny. Messi z kolei strzelił bramkę i zaliczył asystę po genialnej akcji. Argentyńscy dziennikarze świętują.

Zobacz wideo Tak wygląda kościół katolicki za 20 mln dolarów. "Proszę skasować to nagranie"

"Ole": Historyczny mecz, znakomite zawody Messiego

"Historyczny mecz reprezentacji. Pokonali Chorwację 3:0 po świetnym występie Leo i Alvareza. Znowu marzymy o trzecim triumfie. Trzeba by wymienić każdego z tych, którzy jednej katarskiej nocy, jednego argentyńskiego popołudnia pokazali, z czego jest zrobiona ta drużyna. 3:0, które zostanie zapieczętowane w każdym krzyku, w każdym sercu, w każdym uścisku, w każdym płaczu" – pisze "Ole", największa argentyńska gazeta sportowa.

Na oddzielne słowa pochwały zasłużył Leo Messi, który zagrał znakomite zawody. "Argentyna ma zawodnika, który robi rzeczy, których inni nie robią. Zabrał na spacer zamaskowanego chorwackiego obrońcę, który miał teraz stać się memem. Messi organizował grę na mundialu. Powiedział Juliánowi [Alvarezowi]: weź to i zrób to" – tak opisano akcję, po której padł trzeci gol.

"La Nacion": Ambicja Messiego sięga wieczności

"Argentyna powróciła do finału mistrzostw świata po raz drugi w ciągu ośmiu lat! I zrobiła to, grając absolutnie zapadający w pamięć, wygodny mecz. 3:0 przeciwko Chorwacji, co pokazuje wyższość, jaką pokazała drużyna na boisku. W pierwszej połowie, w siedem minut po dwóch kontratakiem Julián Álvarez doprowadził do rzutu karnego, zdobył gola i rozbujał Argentynę, która w jednej chwili pożarła Chorwację, oszpeconą wszystkim, co zaplanował Lionel Scaloni. Argentyna wygrała 3: 0 i potwierdziła, że ambicja Messiego, wyjątkowego piłkarza, sięga dalej, do triumfu, do wieczności, także w mistrzostwach świata" – pisze "La Nacion"

"Marca": Chcemy wygrać trzeci raz

"Teraz znów jesteśmy podekscytowani!!! Reprezentacja Argentyny dała lekcję piłki nożnej, uciszyła krytykę i pokonała Chorwację 3:0 w perfekcyjnym meczu, który daje im nadzieję na najlepsze. Druga połowa była idealna dla Argentyny, drużyny, która była fizycznie zmęczona, ale nie piłkarsko. Drużyna Scaloniego wiedziała, jak radzić sobie z czasem. 'La Scaloneta' to jest to. Grupa graczy, którzy walczą u boku Leo Messiego, aby doprowadzić go do finału. Został tylko jeden stopień do pokonania i wykrzyczcie to jeszcze raz. "Chcemy wygrać trzeci raz" - mówi piosenka i tak, Argentyna może, jest gotowa to zrobić. To tylko kolejny mecz" – pisze argentyński oddział "Marki".

"TyC Sports": Kapitan w stanie łaski

Z kolei serwis telewizji "TyC Sports" skupił się na występie Leo Messiego. "Nigdy w całej swojej karierze koszulka z numerem "10" i opaska kapitańska nie pasowały mu tak dobrze jak w Katarze. W meczu z Chorwacją ponownie wystąpił w kolejnej nocy chwały i otrzymał wszystkie owacje. Istnieje wiele przymiotników, którymi można by opisać mistrzostwa świata Lionela Messiego, dyrygenta argentyńskiej drużyny narodowej, która dotarła do finału wytrwałością i sercem. I ze swoim kapitanem w stanie łaski. Ponieważ dziś wieczorem przeciwko Chorwacji po raz kolejny pokazał, że jest właścicielem piłki - otworzył wynik precyzyjnym rzutem karnym, poprowadził każdy z ataków i zakończył mecz znakomitą asystą do Juliána Álvareza. Messi był odpowiedzialny za kierowanie grą. Sprawiał, że piłka tańczyła między niezliczonymi chorwackimi nogami, a nawet walczył z nożem między zębami, gdy trzeba było odzyskać piłkę" – napisano.

"ESPN": Pułapka Scaloniego. Messi nie do zatrzymania

Długi i bardzo barwny opis tego, co działo się na murawie, zamieścił argentyński oddział ESPN. "Pracowali jako zespół - tak cenny jak to jest w piłce nożnej, przeciwko jednemu z najbardziej konsekwentnych ekip na świecie - który dezaktywował rywala w niezaprzeczalny, niewyobrażalny na tym poziomie sposób. Później utrzymali swoją przewagę, wiedząc, że wszystko, co zaplanowali, zostało już zrobione" – czytamy w tekście.

ESPN najwięcej pochwał posłał w kierunku Lionela Scaloniego. Jego pomysł na grę nazwał "pułapką", którą wpadli Chorwaci. "Była tak wymierzona, że jego przeciwnik tego nie wyczuł. Nawet Modrić. To było zauważalne. Uważna w środku pola, wzmocniona wejściem Paredesa, Argentyna wiedziała, że ??będzie miała swoją szansę. Że w grze, którą chorwacka drużyna prowadzi środkiem, nadejdzie moment, który zapewni im szansę i wystarczająco dużo miejsca w ataku, aby znokautować przeciwnika. Chorwaci grali precyzyjnie, nie popełniali błędów. Nie czuli, co ich czeka. Wydawało się, że grali nawet to, co chcieli. Że zapanowali nad spotkaniem. Rzeczywistość zweryfikowała, jak tylko u cały plan uruchomił Scaloni. Messi i spółka ich pożarli" – napisano.

"Scaloni nie potrzebował nawet najbardziej przepełnionej wersji Messiego, chociaż cieszył się nim później, w akcji na 3:0, w której Messi pokazał Gvardiolowi, że jest graczem nie do powstrzymania, nawet jak na niego. Że wciąż potrzebuje dużo więcej, aby zatrzymać taką gwiazdę jak on. Argentyna zagra w niedzielę w finale z przekonaniem, że ma takie same szanse jak jego przeciwnik, kimkolwiek on będzie. Albo nawet większe, bo ma Messiego. I to są wielkie słowa. Bo obecna drużyna nie zaszłaby tak daleko, gdyby nie miała w swoich szeregach wyjątkowego, niezwykłego piłkarza w barwach kraju, który również odkrył charakter i pasję numeru "10" w Katarze" – czytamy w tekście. Znalazło się też trochę miejsca na słowa uznania dla Luki Modricia. "Nigdy nie zdobędzie mistrzostwa świata. Ale poprowadził chorwacką drużynę w miejsca nie do pomyślenia - wicemistrzostwo w 2018 roku i półfinał w 2022" - napisano.

Na koniec ESPN daje do zrozumienia, że niedzielny finał to będzie najważniejsze spotkanie dla Leo Messiego w jego karierze. To jego ostatni taki turniej. "Jutra na mundialu dla niego nie będzie. Wszystko albo nic" – piszą Argentyńczycy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.